Zgodnie z obietnicą, wracamy do Was z drugą częścią wywiadu z Izabelą Daukszą. Nasza rozmówczyni mówiła ostatnio o mechanizmach content email marketingu. Dziś przeczytacie o jej (prywatnie) ulubionych newsletterach czy o poglądach nt. edukacji na polskim rynku email marketingowym. Zapraszam!
1. Czy prywatnie korzysta Pani z „dobrodziejstw” email marketingu subskrybując newslettery? Jeśli tak, to czy może Pani zdradzić jakiego rodzaju oferty cieszą się Pani największym zainteresowaniem? Czy są to mailingi typu „deal-of-the-day”, poradniki, a może newslettery ulubionych marek?
Izabela Dauksza: Korzystam, choć przyznam, że odkąd z prywatnego e-maila zaczęłam głównie korzystać w smartphonie, marketerzy mają ze mną trudniej. Dużo szybciej usuwam mailingi, które na pierwszy rzut oka wydają mi się nieinteresujące oraz nie zadaję sobie trudu jeśli mailing źle wygląda na małym ekranie.
Mój ulubiony newsletter, który zawsze czytam od deski do deski to newsletter od MOO – jeśli ktoś nie zna, niech pozna. Blisko mu do wzorca idealnego newslettera.
Na drugim miejscu plasują się newslettery od Snooth – poza czystą formą, zawsze ciekawe treści. To już połowa sukcesu.
Ostatnio bardzo pozytywnie zaskoczył mnie mailing od rankomat.pl – ewidentnie mailing reklamowy wykupiony przez jeden ze sklepów internetowych sprzedających opony, ale podany w formie poradnika nt. zmiany opon na letnie. Link do sklepu nie był głównym i najważniejszym przekazem. Brawo! Oby więcej klientów rozumiało, że nie chodzi o epatowanie własnym logo, ale o zainteresowanie klienta i sprawienie żeby sam z siebie zobaczył dzięki komu dostaje coś interesującego.
Poza tym korzystam z News Alertów – i naszego Gazetowego, i kilku zagranicznych portali.
Mailingi typu ‘deal-of-the-day” subskrybuję, ale na mnie działają tylko te od iBooda… Groupon nie przechodzi przez sito „otworzę zanim usunę”, nie wspominając o wczytywaniu się.

Dla porównania: popularność wiadomości typu “deal-of-the-day” na rynku amerykańskim (badanie eMarketer, Marzec 2011)
2. Patrząc na swoich kolegów i koleżanki z branży, jak ocenia Pani świadomość prawidłowego i skutecznego wykorzystania email marketingu? Intesywna edukacja jest nadal nieodzowna, czy marketerzy wiedzą już czym są „dobre praktyki” i czego należy się wystrzegać?
I.D.: Edukacji nigdy za wiele. Bo im więcej wiemy tym łatwiej znaleźć argumenty gdy ktoś od nas wymaga rzeczy niezgodnych z dobrymi praktykami, choćby tymi zalecanymi przez IAB.
3. Czy Pani zdaniem email marketing może być formą komunikacyjnego dialogu marki z odbiorcą, czy to raczej jednostronne przesyłanie treści do skrzynek odbiorczych? Zdarza się Państwu otrzymywać odpowiedzi bądź feedback od subskrybentów po zrealizowanej wysyłce?
I.D.: Przy miesięcznym wolumenie wysyłki na poziomie kilkudziesięciu milionów maili nie mamy do czynienia w zasadzie z dialogiem z użytkownikami.
Kontakt następuje zwykle wtedy, gdy coś pójdzie nie tak. Ludzie od razu dają nam znać, że coś u nich źle wygląda, albo ktoś zapomniał zmienić temat newslettera i jest powtórka sprzed tygodnia… Fajne jest to, że ludziom zależy, i że zadają sobie trud, żeby się z nami skontaktować.
Przy 6win.pl, gdy prosimy o zamieszczenie opinii nt. zakupionego zestawu win, mamy feedback – ludzie chętnie wracają na serwis i dzielą się swoimi wrażeniami. Ale to akcja wywołana typem przekazu. Przy standardowych newsletterach contentowych użytkownicy nie podejmują z nami dialogu tym kanałem. Tu dużo lepiej sprawdza się choćby Facebook.
4. Jak dużą rolę w email marketingu odgrywa Pani zdaniem posiadanie skutecznej platformy do realizacji wysyłek?
I.D.: Platforma to co prawda ostatnio bardzo modne słowo-klucz, jednak rola takiej platformy czy zespołu narzędzi jest nie do przecenienia. Istotne, by osoby zajmujące się email marketingiem miały dostęp do narzędzi pozwalających dbać o dostarczalność, w łatwy sposób przeprowadzać testy oraz na bieżąco śledzić wszelkie wskaźniki.
Gdy dołożymy do tego personalizację, dynamiczny content, programy pozwalające dbać o cały proces komunikacyjny to wtedy mamy dobry samochód pozwalający wyprzedzić innych. Tyle że nadal potrzebny jest ktoś, kto zdał egzamin na prawo jazdy, i nie tylko zna przepisy, ale potrafi prowadzić to auto oraz umie przewidywać zachowania innych użytkowników drogi.
5. Gdyby miała Pani ocenić popularność kanałów komunikacji w realizowanych przez Panią projektach, to czy social media zdobywają przewagę nad pocztą elektroniczną czy tradycyjny newsletter nadal przyciąga większą liczbę zainteresowanych niż np. fan page na Facebooku?
I.D.: To zależy od konkretnego projektu.
Zwykle oba kanały się uzupełniają. Pominięcie któregokolwiek z nich w większości projektów nie jest dobrym pomysłem.
Dziękuję za rozmowę!
Już wkrótce kolejna porcja wywiadów z email marketingowymi ekspertami. Zapraszamy!


Osobiście nie przepadam za zagranicznymi kreacjami e-mail marketingowymi, ale z polecenia Pani Izabeli nie sposób było nie skorzystać. Zobaczymy co tam fajnego przygotowali dla swoich czytelników.
Dziękuję za wartościowy wywiad. Wreszcie ktoś ujawnia swoje prywatne przyzwyczajenia e-mail marketingowe
Ja bym tu widział więcej takich słów jak dynamiczny i automatyzacja.
Dynamiczny ( content ) – inna klasa trudności, ale też inna klasa możliwości tworzenia i wypełniania nisz.
Automatyzacja, nawet testy powinny być zautomatyzowane i odbywać się automatycznie a sama platforma powinna dobierać optymalną treść.
Dla przypadku dynamicznego contentu automatyzacja jest oczywiście niezbędna – jeden człowiek ani grupa nawet nie przeanalizuje co się podoba każdemu użytkownikowi – może to zrobić jedynie automat.Rola człowieka – zaprojektowanie, kontrola, obserwacja i dostrajanie parametrów,reguł automatu,który sam decyduje, które treści się zamieszczane w newsletterze.
Wyobraźmy sobie użytkownika, który zapisuje się na newsletter w danym temacie a później treść tego newslettera jest zależna od tego, co przeczytał(co go zainteresowało) w poprzednich wydaniach.
I tak dla każdego użytkownika oddzielnie.
Można też próbować znajdować podgrupy o wspólnych cechach ( i zatem zainteresowaniach)
i na podstawie zainteresowań poszczególnych osób tworzyć profile zainteresowań( lub propozycji zainteresowań) dla grupy.
Wyobraźmy sobie, że każdy dostaje codziennie elektroniczną gazetę wyborczą i jest to content indywidualny dla niego.I na dodatek wcześniej nie musi wyklikać CAŁEGO swojego profilu zainteresowań(bo mu się nie chce i jest to trudne do przekazania), platforma sama podpatrzy z jego zachowania, co go interesuje.
Generalnie według mnie ciekawy temat,
na pewno ambitny (może przyszłościowy?),
ale też w tym kontekście słowo monetyzacja może być wyjątkowo na miejscu.
@Tomek: Bardzo ciekawe spostrzeżenia, dzięki za podzielenie się opinią. Naturalnie, dzisiejsze rozwiązania pozwalają na pełne śledzenie aktywności użytkownika na witrynie i zapisywanie informacji o odwiedzanych przez niego częściach serwisu w cookies. Tak jak napisałeś, wykorzystanie tych danych do automatycznego wyzwalania profilowanych wiadomości email to zdecydowanie kierunek, w którym email marketing podąża. Wszelkie dane wskazują też, że automatyzacja takiego procesu to nie tylko redukcja manualnej pracy, ale też kilkukrotnie wyższe ROI niż w przypadku manualnie wysyłanych mailingów bez zaawansowanego targetowania. Pzdr!