Zobacz nas również:

Facebook Blip Flaker

Seth Godin, amerykański guru e-marketingu i twórca wielu nowatorskich koncepcji z nim związanych, często postrzegany jest również jako ojciec chrzestny email marketingu. Choć Godin nie jest z powołania ani programistą ani developerem i nie stworzył platformy do email marketingu per se, ukuł szalenie istotną dla tego sektora ideę. Permission marketing, bo o nim mowa, jest kluczem otwierającym drzwi do skutecznego, profesjonalnego i przede wszystkim zgodnego z polskim prawem email marketingu. Teoria, której fundamentem jest budowanie relacji i więzi z konsumentem tylko i wyłącznie po wyrażeniu przez niego świadomej zgody na otrzymywanie komunikatów marketingowych jest najwyraźniej jednak wciąż obca osobom stojącym za nową aplikacją do email marketingu, Inis.

Zainteresowanie, z którym przywitałem platformę Inis legitymującą się hasłem „Email marketing za darmo” bardzo szybko przerodziło się w rozczarowanie a nawet niechęć. Tego rodzaju emocje ogarną chyba każdą osobę profesjonalnie zaangażowaną w email marketing, gdy tylko zagłębi się ona w regulamin darmowych kont oferowanych przez tę platformę. Wyczytać w nim można m. in, że użytkownik takiego konta podpisuje swojego rodzaju cyrograf i daje Inis pełne przyzwolenie na wysyłanie do swojej własnej listy dwóch nieokreślonych tematycznie mailingów reklamowych w ciągu miesiąca:

12. W ramach darmowej opcji korzystania z Aplikacji Licencjobiorca wyraża zgodę na automatyczne realizowanie przez Aplikacje wysyłki dwóch e-mailingów reklamowych w ciągu każdego miesiąca korzystania przez Licencjobiorcę z Aplikacji na zasadach opisanych w niniejszym Regulaminie.

Email marketing wymaga ciągłego budowania zaufania wśród użytkowników kont pocztowych i uświadamiania im różnic między zamówionym przez odbiorcę newsletterem a zwykłym spamem.

Tymbardziej boli fakt, że po tylu branżowych wysiłkach, publikacjach czy spotkaniach grupy roboczej IAB, podmiot, za którym stoi doświadczone w email marketingu SARE żąda od klientów przyzwolenia na spamowanie ich list  Nie umknęło to również uwadze Grzegorza Marczaka z Antyweb.pl, który daleki był od pochlebnej opinii na temat takiego „darmowego” rozwiązania.

Permission marketing – czy na pewno?

Email marketing przynoszący korzyści to komunikacja oparta na wyraźnej zgodzie subskrybenta na otrzymywanie informacji handlowych, lecz nie tylko. Na fundamencie permission marketingu wyrasta bowiem cały szereg zaawansowanych metod segmentacji listy, targetowania ofert czy używania dynamicznej treści w celu maksymalizacji dostosowania przekazu od odbiorcy.

Inis proponuje część z tych rozwiązań, ale zastanawiam się, co to ma właściwie na celu, jeśli subskrybent znajdujący się na liście klienta Inis wyraża zgodę na otrzymywanie informacji o ofertach aut konkretnej marki, a otrzymuje od dostawcy tej platformy np. reklamę grzebieni? Który marketer o zdrowych zmysłach zniweczy swój wysiłek związany z doglądaniem i pielęgnacją listy, aby narazić się na niewątpliwe straty związane z jej uszczupleniem, masowymi wypisami czy nawet oznaczaniem wiadomości jako spam?

Wreszcie, jaki jest sens używania oferowanych przez Inis narzędzi do targetowania wiadomości, skoro i tak sam dostawca może potencjalnie zbombardować Waszą listę niedostosowanym do preferencji subskrybentów mailingiem dwa razy w ciągu miesiąca?

Liczby nie kłamią

Aby podkreślić niedorzeczność używania Inis i wyrażanie przyzwolenia na spamowanie swojej listy, proponuję spojrzeć na trzy badania eMarketer.com, które wyraźnie stwierdzają:

  • 55% odbiorców nie otwiera / nie czyta regularnie wiadomości od konkretnego nadawcy, ponieważ nie są zainteresowani promowanymi w niej produktami;
  • 64% odbiorców (pierwsze miejsce na liście) życzy sobie, aby marketerzy wiedzieli jakie produkty są dokładnie w obrębie zainteresowania subskrybentów;
  • 62-67% odbiorców (znów pierwsze miejsce) rezygnuje z otrzymywania newsletterów i klika na link do wypisu, ponieważ treść wiadomości nie jest zgodna z tym, czego oczekiwali podczas zapisywania się na listę.

Sytuacja jest więc klarowna – pozwalając dostawcy rozwiązania do email marketingu wysyłać pozbawione targetowania oferty do całej listy odbiorców, świadomie decydujecie się na zredukowanie jej pod względem ilościowym jak i jakościowym. I żeby nie było niedomówień – Wasz dostawca dobrze na tym zarabia, realizując zamówione przez podmioty zewnętrzne wysyłki.

A co na to prawo?

Skoro wiemy już kto może zarobić na spamowaniu Waszej listy, warto przyjrzeć się uregulowaniom prawnym zawartym w regulaminie Inis. Tutaj dostawca umywa już ręcę  i przerzuca pełną odpowiedzialność na użytkownika:

28. Licencjodawca nie ponosi żadnej odpowiedzialności, zarówno jednoznacznej jak i dorozumianej za niezgodne z prawem wykorzystanie Aplikacji, dostarczone, przesyłane i wykorzystywane przez Licencjobiorcę dane, w szczególności dane osobowe, rejestracje bazy Licencjobiorcy w GIODO oraz wszelkie wynikające z tego konsekwencje, obecność i poprawność procedur i instrukcji przetwarzania danych osobowych. Licencjobiorcabierze na siebie pełna odpowiedzialność, zarówno jednoznaczna jak i dorozumiana za zgodność bazy Licencjobiorcy z wymogami prawa, a w szczególności z wymogami ustawy o ochronie danych osobowych, celi sposób wykorzystywania Aplikacji, w tym za zgodne z prawem przetwarzanie danych osobowych oraz za uprawniony sposób przesyłania treści handlowych droga elektroniczna, pozostając w zgodzie z obowiązującym prawem, rejestracje bazy Licencjobiorcy w GIODO oraz wszelkie wynikające z tego konsekwencje, obecność i poprawność procedur i instrukcji przetwarzania danych osobowych.

Sytuacja ta jest z prawnego punktu widzenia o tyle kontrowersyjna, że użytkownik X zapisując się do listy mailingowej na Waszej stronie internetowej wyraża zgodę i oczekuje informacji handlowych wysyłanych drogą elektroniczną, które dotyczyć będą wyłącznie promowanych na tejże stronie produktów. Brak poinformowania podczas procesu zapisu, że jego skrzynka pocztowa zostania zalana ofertami od podmiotów trzecich, pozostawia więc wiele wątpliwości.

Dodajmy jeszcze, że takich praktyk nie można porównywać z polityką portali, które posiadaczom skrzynek mailowych wysyłają czasem reklamy. Użytkownicy systemu Inis nie są właścicielami kont pocztowych znajdujących się w ich bazie, w związku z czym nie mają faktycznego prawa decydowania o tym, jakie oferty będą tam dostarczane (poza tymi, na wysyłanie których otrzymali wyraźną zgodę). Zakładając konto pocztowe otrzymujemy poza tym pewne przywileje (limit kilku[nastu] GB wolnego miejsca, bezawaryjne działanie, itd.) w zamian za zgodę na otrzymywanie tychże treści reklamowych. Inis natomiast funduje rozsyłanie reklam nie tylko klientom korzystającym z ich usługi, ale również subskrybentom znajdującym na listach owych klientów. Przenosząc tą sytuację na grunt portali oferujących darmowe skrzynki w zamian za zgodę na otrzymywanie reklamy porównałbym praktyki Inis do portalu, który wysyła reklamę nie tylko do klienta, który daną skrzynkę świadomie założył, ale również do wszystkich tych, którzy z nim korespondują.

Przemyśl to dwa razy

Podsumowując, stanowczo odradzam „darmowe” konta w Inis marketerom, którym zależy na jakości i rozmiarze ich list adresowych. Świadoma zgoda na wysyłanie niezamówionych informacji adresom z Waszej bazy to moim zdaniem strzał w stopę i powód, dla którego nawet przy zastosowaniu najlepszych praktyk email marketingowych rozmiar listy może ulec znacznej redukcji. Skutkiem czego takie pozornie darmowe rozwiązanie może Was naprawdę słono kosztować.

Osobiście żałuję również, że świadomość istoty email marketingu budowana przez innych miesiącami i latami jest czasem niszczona przez tak niedorzeczne pomysły ocierające się o spam i najgorsze możliwe praktyki.

Zobacz też

  1. Franz 26.06.2010

    Sto pro cent racji. To co proponuje SARE/Inis to brutalny gwalt na idei permission marketing. To jest niszczenie email marketingu w Polsce. Wstyd, ze firma, ktora sama o sobie mówi, ze tworzyła rynek email marketingu w Polsce, teraz posuwa sie do takich wybiegow zeby ratowac swoja slabnaca pozycje…

  2. K 27.06.2010

    Respect za bezwzględną walkę z tymi spamerami, ale łatwo nie będzie. Sugerowałbym złożyć w pierwszej kolejności wniosek do IAB, którego członkiem jest Sare o prowadzenie łamiących prawo praktyk spamerskich.

    To niedopuszczalne, aby firma wysyłająca w białych rękawiczkach spam regulowała rynek w ramach grupy IAB “email marketing”.

  3. Maciej Ossowski 28.06.2010

    Dzięki za Wasze głosy.

    @K: Co do IAB, to w jej ramach działa grupa robocza zrzeszająca firmy kojarzone z szeroko pojętym sektorym email marketingowym w Polsce. Spotkanie tejże grupy będzie miało niebawem miejsce, więc sądzę, że ten temat zostanie tam poruszony. To faktycznie obowiązkowy punkt programu, aby wyjaśnić wszelkie wątpliwości i jasno podkreślić, że wymyślane naprędce argumenty mające zracjonalizować istnienie podmiotu takiego jak Inis to po prostu obrona złej sprawy. Zapraszam na bloga w poniedziałek 28 czerwca – poruszymy ten temat szerzej w video poście razem z naszymi goścmi. Pozdrawiam!

  4. K 29.06.2010

    Sare / Inis pogrywa sobie ostro.

    Nie dość, że wysyłają na mój adres spam (nigdy nie rejestrowałem się w bazie Inis, więc skąd mają mojego maila?), to jeszcze łamią prawo nie umieszczając linka rezygnacji. Jako dowód załączam poniższy screen:

    http://img38.imageshack.us/img38/5074/inism.jpg

  5. Szymon 29.06.2010

    Trudno sie dziwic. Na dzien dzisiejszy, ludzie z SARE / Inis
    zachowuja sie jak spamerzy. To jest nie do pomyslenia, zeby
    w regulaminie tworzyc zapisy, ktore umozliwiaja im “spamowanie
    w bialy dzien” dwa razy w miesiacu.

    Przypinaja zarowno SARE jak i Inis metke spamera, ale rowniez
    kazdemu jednemu klientowi, ktory bedzie “kupowal od nich
    spam-listy”.

    Byc moze licza na to, ze polski rynek, marketerzy, konsumenci
    i regulatorzy sa malo wyrafinowani, i przepuszcza cos, co nigdzie
    na swiecie by nie przeszlo. Nie mozna na to pozwolic.

    Ludzie z SARE/Inis maja jeszcze czas zeby pojsc po rozum do glowy,
    przemyslec to i zmienic model biznesu.

  6. Witam,
    Panie Krzysztofie Tokarczyk, bo ewidentnie widać, że to Pan wkleja na różnych serwisach tą samą treść o spazmowaniu Pana skrzynki pocztowej.

    Proszę mi powiedzieć cóż to za dowód? Pokazuje Pan ogólnie dostępną notatkę prasową, która została wysłana do mediów.
    Skoro twierdzi Pan, że na Pana skrzynkę dotarła ta notatka prasowa, to dlaczego pokazana jest tylko treść e-maila dostępną w wielu mediach, a nie całą informację łącznie z nadawcą i adresatem.

    Odnosząc się do pozostałych wpisów, na bądź co bądź Blogu dostawcy GetResponse, to jak widzę większość nie zrozumiała w ogóle sensu i modelu opcji darmowej.
    My udostępniamy knto darmowe pod pewnymi warunkami, a mianowicie to klient korzystając z opcji darmowej jest zobowiązany aby otrzymać zgody od swoich adresatów na treści wysyłanie przez niego oraz na dwie dodatkowe treści handlowe, które mogą, ale nie koniecznie muszą być wysłane w danym miesiącu.
    Może to zrobić poprzez odpowiednio przygotowaną politykę prywatności czy też zmianę regulaminu i poinformowanie o tym swoich odbiorców.

    Praktyka taka bardzo często stosowane jest w sieci. Zapisując się np. do portalu Profeo.pl wyrażamy jednocześnie zgodę na otrzymywanie treści handlowych wysyłanych z tego portalu od podmiotów nie koniecznie powiązanych z tym serwisem. Przytaczam ten przykład, bo akurat dzisiaj otrzymałem mailing reklamowy od nich, który dotyczył usług pewnego banku z melonikiem, a który na pewno nie jest własnością wspomnianego portalu.
    Podsyłam link do regulaminu jaki był w tym mailu: http://www.profeo.pl/content/page/law/

    Czy to jest spam?

    Zdajemy sobie sprawę, że uzyskiwanie tego typu zgody może być uciążliwe i czasami wręcz niemożliwe, dlatego udostępniamy wersję płatną systemu z najważniejszymi funkcjami do realizacji kampanii e-mail marketingowych.

    Z drugiej strony jednak jest pytanie, czy firmy, które nie maja środków na profesjonalny e-mail marketing i chcą wziąć na swoje barki uzyskiwanie zgody od swoich adresatów na otrzymywanie treści handlowych mają zrezygnować z e-mail marketingu?

  7. Szymon 29.06.2010

    Panskie porownanie jest dosc infantylne i prawdopodobnie swiadczy o braku doswiadczenia w branzy.

    W jaki sposob moze Pan porownywac newsletter do platformy email marketingowej?

    Wydawca newslettera ma bezposrednia relacje z subskrybentami i teoretycznie moze w niektorych sytuacjach i przy odpowiedniej relacji z subskrybentem wysylac mailingi reklamowe (a w niektorych sytuacjach moze to byc przez subskrybenta uznane za SPAM).

    Natomiast PLATFORMA do email marketingu relacji z subskrybentem nie ma zadnej. Jest posrednikiem. Wysyla email i na tym konczy sie jej rola. Nie macie prawa sprzedawac list, wynajmowac list, czy slac spamu do list Waszych uzytkownikow. To co chcecie robic bezpowrotnie niszczy zaufanie subskrybentow do Waszych uzytkownikow. Kto chcialby byc klientem / uzytkownikiem takiej platformy?

    W innym watku popelnil Pan jeszcze bardziej niedorzeczna alegorie,
    przyrownujac Inis do portalu pocztowego. Skoro portal moze wyslac reklame do swoich uzytkownikow, to czemu SARE/Inis nie moze wyslac maili do bazy swoich uzytkownikow? Sek w tym, ze Sare/Inis nie chodzi o to, zeby wysylac emaile reklamowe do swoich uzytkownikow, tylko do SUBSKRYBENTOW SWOICH UZYTKOWNIKOW, co jest czystym spamem. Zeby Panskie porownanie bylo prawidlowe, portal mialby prawo do wysylania reklam do kazdej osobie w ksiazce adresowej swojego uzytkownika. Wyobrazcie sobie jaka bylaby wtedy reakcja spoleczenstwa… A to Wy wlasnie, ludzie z SARE/Inis, probujecie przepchnac i *nie mozna* Wam na to pozwolic!

    Apeluje do Pana i do teamu Sare/Inis:

    Zapomnijcie o “brudnych pieniadzach” ze spamerskich kampanii. To niemoralne, nieetyczne, sprzeczne z interesem Waszych uzytkownikow i prawdopodobnie nielegalne. Zmodyfikujcie Wasza strategie i przestancie rozsylac spam. Sprawa nie ucichnie dopoki Wy nie naprawicie Waszego bledu.

    Mozecie uczynic usluge zupelnie darmowa (bez spamu 2x w miesiacu), tak jak GetResponse.PL

    To bedzie fair, natomiast to co robicie w tej chwili to jest zatruwanie email marketingu w Polsce, niszczenie list Waszych uzytkownikow i przyklejania Waszym klientom metki spamerow (bo do Was juz przylgnela w ostatnich dniach).