O czym pisać newslettery, aby były czytane!?

Dla niektórych marketerów tworzenie newsletterów to walka, z której nie zawsze wracają z tarczą. Dlatego przybywam im z pomocą! Oto kilka wskazówek o czym pisać newslettery, aby nie były one jednym z wielu, tylko jedynym wśród wielu.
Jeden z moich kolegów trudniący się marketingiem opowiadał mi o swoich początkach w tej branży. Wielokrotnie ślęczał on nad stworzeniem newslettera, który i tak na końcu miał średnią otwarć na poziomie kilku procent. Oznaczało to, że nie przeczytali go nawet pracownicy firmy. Patrzył wówczas posępnie po kolegach i koleżankach z pracy, którzy zapewne na widok firmowego newslettera w swojej skrzynce klikali ostentacyjnie „usuń”, wyrzucając i gniotąc tym samym cały dzień jego ciężkiej pracy. Tłumaczyłem mu, że jakby spojrzał na to z dystansem to przyznałby im rację. Nudny newsletter trafiał po prostu tam gdzie jego miejsce – do kosza.
Nie łudź się Drogi Czytelniku! Jeżeli tworzysz nudne i zalatujące banalnością newslettery to większość odbiorców robi tak samo jak moi ówcześni koledzy z pracy – posyła je na wieczne zapomnienie wśród innych wiadomości znajdujących się w koszu.
Dlatego na samym początku warto zastanowić się o czym ma być nasz biuletyn i co chcemy nim osiągnąć. „Taktyka bez strategii to hałas przed klęską” ogłosił w „Sztuce Wojny” Sun Tzu. A że napisał on jeszcze kilka powszechnie stosowanych i szanowanych mądrości życiowych, to lepiej pójdźmy za jego radą.
Niestety, przyszło nam żyć w takich czasach, że trzeba się mocno napracować żeby zadowolić odbiorców różnych maści wieściami naszej firmy. Nie wystarczą bowiem zwykłe newslettery zawierające suche informacje o firmie – przyznane nagrody, nowe osoby w firmie lub uroczystości i jubileusze firmowe. Chyba, że jest to newsletter wewnętrzny, to co innego. Na szczęście coraz rzadziej można już spotkać newslettery przeładowane zbędnymi informacjami firmowymi, które są jeszcze wysyłane na zewnątrz. (Szukałem i nie udało mi się znaleźć ani jednego. Może Wam się uda
)
Najczęściej do naszych skrzynek mailowych wpadają natomiast biuletyny promujące produkty lub usługi – informujące nas o rabatach, zniżkach lub nowościach. Oto kilka przykładów, znalezionych w mojej skrzynce.





Przykładowy newsletter BRE Banku
Powyższe przykłady to estetyczne i przejrzyste newslettery z wyraźnym „call – to – action”. Mój kolega, jeden ze specjalistów od email marketingu, skomplementował je stwierdzeniem „poprawne merytorycznie”. Tylko, czy newslettery promocyjne to wszystko na co stać email marketing!?
Nie oszukujmy się przecież, że klienci sprawdzają skrzynkę mailową i z rumieńcem podniecenia na twarzy otwierają kolejne wiadomości od firmy X lub Y sprzedającej np. prześcieradła w 150 kolorach, by całkowicie zanurzyć się w ofercie promocyjnej pościelowego świata.
Niestety, ale tak pięknie to nie jest! Klient oczywiście sprawdza pocztę, tylko, że oprócz wiadomości z promocją prześcieradeł, ma w swojej skrzynce jeszcze kilka lub kilkanaście innych równie wciągających maili od firm, które akurat też mają promocje, konkursy lub nowości produktowe.
Pomińmy na razie co zrobić, aby odbiorca w ogóle otworzył wiadomość (o tym w kolejnych postach) i skupmy się na atrakcyjnej zawartości dla zdystansowanego odbiorcy, na którym mało rzeczy robi już wrażenie.
I co teraz!? Przeczyta wiadomość o promocji prześcieradeł, czy nie!? Napięcie rośnie, w tle pobrzemiewa muzyka rodem z wenezuelskiego serialu i… . Kto to wie? Może przeczyta, a może nie. Wszystko zależy od tego, jaka jest zawartość wiadomości. Ciekawa, przyciągająca, czy banalna i taka jak pozostałe wiadomości znajdujące się w skrzynce.
Jest kilka sposóbów na uatrakcyjnienie wiadomości. Pamiętajmy, że jesteśmy społeczeństwem obrazkowym, które tylko i wyłącznie na samą treść nie zwraca już uwagi – ważne jak ta treść jest opakowana. Dlatego, jeśli wiadomość jest wysłana w formacie HTML, to warto wzbogacić ją o cieszące oczy grafiki i czytelny układ treści, jak w powyższych przykładach.
Można również zrobić jak BoConcept i dodać do maila video promujące markę. A co daje video marketing? Oto 30 powodów, dla których warto zainwestować w video promujące Twoją firmę.
Innym pomysłem jest tworzenie newsletterów zawierających porady lub ciekawostki związane z produktami firmy. Tak jak to robi np. Winiary, dzieląc się ze swoimi subskrybentami ciekawymi przepisami. Jak możesz zauważyc poniżej, promocja produktu schodzi na drugi plan przez co wiadomość nie wydaje się być inwazyjną i natarczywą reklamą, a jedynie dodatkiem do przepisu.

Podobnym pomysłem może pochwalić się firma Sony, która do użytkowników konsoli Playstation 3 zarejestrowanych w sklepie internetowym Playstation, wysyła newslettery edukacyjne z poradami i instrukacjami dla początkujących użytkowników. Jak widać poniżej promocja najnowszych gier również gra rolę drugoplanową.

O czym w takim razie pisać newslettery?
Nie twierdzę, że pownineś zrezygnować z newsletterow promocyjnych. Staraj się jedynie nie ograniczać email marketingu tylko do nich lub twórz je w bardziej oryginalny sposób.
Staraj się przekazywać swoim odiobrcom ciekawe treści, takie które sam chciałbyś przeczytać. Możesz spróbować tworzyć newsletter edukacyjny, który pomoże klientom szybko zapoznać się z produktem lub poznać wszystkie możliwości jego wykorzystywania.
Przeglądaj fora internetowe i portale branżowe, będziesz wiedział z czym mogą mieć problemy użytkownicy Twoich produktów lub usług; jakie są najnowsze trendy itp. Będziesz mógł opisać to potem w biuletynie, stając się ciekawym i wartościowym źródłem dla swoich klientów. Jeżeli pójdziemy dalej, to do takiego newslettera będziesz mógł dorzucić również streszczenie i recenzję ostatnio przeczytanej książki branżowej, która jest warta polecenia lub najciekawsze artykuły branżowe z Twoim krótkim komentarzem.
Przy poszukiwaniu pomysłów na kolejne newslettery, należy pamiętać, że e-marketing różni się od bardziej tradycyjnych rodzajów marketingu. We wszystkich narzędziach e-marketingu, to odbiorca decyduje czy zapozna się z komunikatem danej firmy. Może w każdej chwili wyłączyć video, usunąć wiadomość lub po prostu w nią nie kliknąć. W internecie odbiorca jest bardziej świadomy i do niczego go nie zmusisz. Możesz natomiast go zachęcić i zainteresować ciekawą treścią, która nie namawia wprost do kupowania, tylko przedstawia Twoją firmę jako partnera oraz źródło ciekawej i wartościowej wiedzy w danej branży. A newslettery są do tego świetnym narzędziem.


…czyli przede wszytskim przedstawienie korzyści tak jak w podanych przykładach Sony czy Winiary – korzyścią jest edukacja. Oczywiście prawdopodobieństwo zapoznania się z treścią maila będzie inne w przypadku zapisania się do newslettera z własnej woli i chęci a co innego w przypadku ataku poprzez np. wp.pl czy inne podobne onety, intereie itd.
), że ważny jest też sam temat, który powiniene być podsumowaniem zawartości lub najciekwaszą treścią (esencją) danego maila, co może zwiększyć prawdopodobieństwo kliknięcia i zapoznania się z treścią. w wielu przypadkach to właśnie temat (wizytówka) decyduje o jego dalszym losie (“Usuń” czy “Otwórz”).
od siebie dodałbym tylko (chyba, że wspomniano o tym w tekścia a umknęło mi to podaczas czytania
@Jarek
Dziękuję za komentarz.
Jeżeli ktoś znajduje w swojej skrzynce mailowej wiadomości danej firmy, mimo że nie wyraził chęci ich otrzymywania, to według mojej oceny jest to nic innego jak SPAM. Dlatego nie ma się co dziwić, że prawdopodobieństwo otwarcia takiego maila już dużo dużo mniejsze, a może nawet znikome.
Oczywiście masz w 100% rację, że temat wiadomości ma bardzo duży wpływ podczas procesu decyzyjnego – “Usuń”,”Otwórz”, “Zgłoś SPAM”. Dlatego warto przywiązywać do niego dużą wagę podczas tworzenia wiadomości.
W swoim poście podałem przykłady tworzenia ciekawej treści, dlatego wspomniałem, że pomijam narazie kwestię co zrobić, aby wiadomość została w ogóle otwarta.
Temat wiadomości to duża i ważna kwestia w email marketingu, zasługująca na oddzielnego posta, który na pewno niebawem znajdzie się na naszym blogu.