<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Email Marketing Blog &#124; E-mail Marketing i Web 2.0</title>
	<atom:link href="http://www.emailmarketing.pl/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.emailmarketing.pl</link>
	<description>Dobre praktyki i świeże informacje. W naszych postach relacjonujemy najciekawsze wydarzenia ze świata email marketingu, social media czy szeroko pojętego Web 2.0</description>
	<lastBuildDate>Wed, 10 Mar 2010 09:49:25 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.2</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Newsletter z automatu?</title>
		<link>http://www.emailmarketing.pl/jesli-nie-newsletter-to-co.html</link>
		<comments>http://www.emailmarketing.pl/jesli-nie-newsletter-to-co.html#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 10 Mar 2010 08:21:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Ossowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Email Marketing]]></category>
		<category><![CDATA[autoresponder]]></category>
		<category><![CDATA[cykl wiadomości]]></category>
		<category><![CDATA[follow up]]></category>
		<category><![CDATA[newsletter]]></category>
		<category><![CDATA[subskrybent]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.emailmarketing.pl/?p=505</guid>
		<description><![CDATA[
Jestem więcej niż pewny, że większość marketerów, którzy choćby w minimalny sposób mają do czynienia z email marketingiem, potrafi wymienić podstawowe rodzaje wiadomości takie jak newsletter, wiadomość transakcyjna, potwierdzająca subskrypcję, itd. W cieniu tych maili kryje się jednak wciąż mało popularna w Polsce forma o nazwie „follow up”, w praktyce odnosząca się do wiadomości z [...]<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/jesli-nie-newsletter-to-co.html">Newsletter z automatu?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.emailmarketing.pl/jesli-nie-newsletter-to-co.html"><img class="alignleft size-full wp-image-510" title="Mailbox" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/junk_mail_mailbox.jpg" alt="" width="182" height="209" /></a>Jestem więcej niż pewny, że większość marketerów, którzy choćby w minimalny sposób mają do czynienia z email marketingiem, potrafi wymienić <strong>podstawowe rodzaje wiadomości</strong> takie jak newsletter, wiadomość transakcyjna, potwierdzająca subskrypcję, itd. W cieniu tych maili kryje się jednak wciąż mało popularna w Polsce forma o nazwie „<strong>follow up</strong>”, w praktyce odnosząca się do <strong>wiadomości z cyklu autorespondera</strong>, który jest z kolei programem mającym na celu <strong>automatyzację</strong> procesu wysyłki oraz <strong>zbudowanie trwałych więzi</strong> z odbiorcami. W związku z tym, że codziennie śledzę i analizuję od kilkunastu do kilkudziesięciu kampanii mailingowych wykorzystujących potencjał autoresponderów, postanowiłem opisać sposób ich działania oraz możliwości zastosowania wiadomości tego typu w praktyce.<span id="more-505"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Najbardziej przystępnym sposobem zrozumienia mechanizmu stojącego za mailami z cyklu <strong>autorespondera</strong> jest porównanie ich do dobrze wszystkim znanych <strong>newsletterów</strong>. Jeśli sami budujecie swoje bazy adresowe i koordynujecie procesy wysyłek, doskonale zdajecie sobie sprawę, że newsletter to potężne narzędzie. Idealnie nadaje się od informowania wszystkich subskrybentów bądź poszczególnych grup o <strong>promocjach</strong> czy <strong>ofertach specjalnych</strong>, ponieważ tworząc tego rodzaju mailing możecie ustalić preferowaną <strong>datę i godzinę</strong> jego wysłania.</p>
<p style="text-align: justify;">Wyobraźcie sobie teraz jednak, że pracujecie w dziale marketingu dużego serwisu internetowego sprzedającego szkła kontaktowe i Wasz szef, pomimo zadowalających wskaźników otwarć i konwersji z wysyłanych dotąd newsletterów, chce „czegoś więcej”. W jego głowie urodził się bowiem pomysł przeprowadzenia kompleksowej kampanii mailingowej, która miałaby <strong>edukować subskrybentów</strong> w zakresie używania szkieł kontaktowych, ich przewagi nad okularami oraz sposobów dbania o wzrok. Newsletter, mimo wszystkich swoich zalet, nie jest lekiem na każdą zachciankę szefa, ponieważ w tym przypadku jego życzenie zostało wyrażone jasno: <strong>każda nowo zapisana osoba</strong> do Waszej listy powinna otrzymać wszystkie wiadomości w ramach tej edukacyjnej kampanii, a odstęp pomiędzy nimi musi wynosić 2 dni. Oprócz tego, powinni otrzymywać oni tradycyjne newslettery informujące o obowiązujących promocjach na szkła. Jeśli Wasze narzędzie do email marketingu posiada funkcję <strong>autorespondera</strong>, to możecie spać spokojnie – szef będzie zadowolony. W przeciwnym razie, potrzebnych Wam będzie kilku pomocników do ręcznego wysyłania maili do wszystkich świeżo upieczonych subskrybentów…</p>
<p style="text-align: justify;">Możliwość <strong>kolejkowania wiadomości</strong> za pomocą <strong>autorespondera</strong> może okazać się zbawienna i niesamowicie pomocna przy budowaniu długofalowych więzi z subskrybentami i utrzymywania z nimi kontaktu przy <strong>minimalnym</strong> nakładzie pracy i pełnej <strong>automatyzacji</strong> tego procesu. Właściwie cała Wasza praca polegać będzie na jednorazowym utworzeniu np. 10 wiadomości, które sukcesywnie wciągać będą subskrybenta w świat szkieł kontaktowych, wad wzroku czy sposobów na utrzymanie go w doskonałej formie. Gdy tylko skończycie tworzenie Waszego pierwszego cyklu <strong>autorespondera</strong>, wystarczy wyznaczyć odpowiednie odstępy czasu pomiędzy kolejnymi wiadomościami (tzw. „<strong>interwały</strong>”), które wynosić mogą od 1 dnia do np. 2 tygodni. Od tego momentu, każda osoba, która dołączy do Waszej listy będzie mieć tzw. aktywny status i zostanie włączona do <strong>cyklu autorespondera</strong>. Wielką zaletą tego rozwiązania jest fakt, że taki cykl jest <strong>indywidualny</strong> dla każdego subskrybenta. Co to oznacza w praktyce? Jeśli trzy pierwsze wiadomości w Waszym cyklu mają być wysyłane w dwudniowych odstępach, to osoba A zapisując się do listy w poniedziałek otrzyma drugą wiadomość w środę, a trzecią w piątek. Z kolei osoba B dołączając do Waszej kampanii we wtorek dostanie email numer dwa w czwartek, a email numer trzy w sobotę. Dodam jeszcze, że autoresponder samoczynnie kolejkuje wszystkie wiadomości i <strong>koordynuje za Was wysyłki</strong>, więc jest w tej kwestii o wiele mniej absorbujący i pracochłonny od newslettera, który za każdym musimy sami przygotować i zaplanować. Co ciekawe, niektóre z firm oferujących narzędzia do email marketingu pozwalają także na umieszczeniu linku „Chcę otrzymać kolejną wiadomość” w mailach z cyklu autorespondera, przez co subskrybent <strong>nie musi czekać</strong> np. ustalone dwa dni na kolejną wiadomość. Oczywistym jest też fakt, że prowadząc taką kampanię nie ustalamy konkretnej daty wysyłek tych wiadomości, gdyż cykle uruchamiane są automatycznie przez autoresponder po zapisie danej osoby do naszej listy.</p>
<p style="text-align: justify;">Pomijając już sam sposób działania autoresponderów, warto wiedzieć jak firmy mające w posiadaniu to narzędzie stosują je w swoich kampaniach mailingowych. Wiadomości z cyklu <strong>autorespondera</strong> są bowiem wręcz idealne do celów <strong>edukacyjnych</strong>, nie związanych bezpośrednio ze sprzedażą. Mają one dostarczyć subskrybentowi <strong>pożytecznych informacji i wiedzy</strong>, ale niekoniecznie z zakresu aktualnej oferty firmy. Przykłady?</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>serwis internetowy sprzedający 	aparaty cyfrowe może wysyłać <strong>kurs fotografowania</strong> w kilkunastu – 	kilkudziesięciu wiadomościach z cyklu;</li>
<li>koncern z branży FCMG może 	utrzymywać <strong>długotrwałą więź z odbiorcami</strong> swoich wiadomości 	poprzez dostarczanie im <strong>przepisów i porad kulinarnych</strong> w np. 	cotygodniowych odsłonach;</li>
<li>popularne „<strong>weselniki</strong>” użyć 	mogą wielokrotnych responderów do wysyłania subskrybentom <strong>porad</strong> dotyczących wyboru sali, orkiestry, czy idealnego terminu do ich 	uroczystości.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Jest to co prawda tylko mała próbka możliwości tego rodzaju maili, ale mam nadzieję, że udało mi się pokazać jak skutecznie przeplatać wiadomości sprzedażowe (newslettery) <strong>praktycznymi i pożytecznymi informacjami</strong> bez większego nakładu pracy. Zapewniam Was, że subskrybenci bardzo chętnie wchodzą w interakcję z takimi wiadomościami, a wskaźniki otwarć czy kliknięć są dla nich najczęściej <strong>o wiele wyższe</strong> niż dla promocyjnych newsletterów.</p>
<p style="text-align: justify;">Cykl maili to także dowód na to, że:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>zależy Wam na <strong>wysokiej jakości treści</strong> dostarczanej subskrybentom,</li>
</ul>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Wasza firma potrafi im zaoferować coś więcej niż „dziesięcioprocentowy rabat”,</li>
</ul>
<ul style="text-align: justify;">
<li>mówi <strong>tym samym głosem</strong>, co jej klienci,</li>
</ul>
<ul style="text-align: justify;">
<li>potrafi sprawić wrażenie, że każdy z nich traktowany jest <strong>indywidualnie</strong>, ponieważ posiada swój własny cykl wiadomości.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Przy wszystkich zaletach, które wymieniłem, musimy jednak pamiętać, że <strong>kluczem do sukcesu</strong> takiego cyklu maili jest tak naprawdę <strong>treść</strong>, którą stworzycie jeszcze przed jego aktywowaniem. Należy pamiętać, aby wysyłane informacje były użyteczne, wolne od banalnych stwierdzeń i powszechnej wiedzy, a także możliwie najbardziej <strong>personalizowane</strong>. Angażująca treść pomoże w utrwaleniu profilu Waszej firmy w świadomości odbiorców i spowoduje, że przy okazji kolejnych zakupów nie będzie łatwo ich skusić ofertą konkurencji. Z drugiej jednak strony, mało interesujące wiadomości prowadzić mogą głównie do <strong>wypisów</strong> czy nawet zgłaszania maili jako <strong>spam</strong>, co także należy mieć na uwadze pracując nad danym cyklem.</p>
<p style="text-align: justify;">Opisane przeze mnie w tym poście zastosowania autoresponderów to tak naprawdę tylko wycinek szerokiego wachlarza ich użyć. Jak zwykle zachęcam więc do ewentualnych pytań i dyskusji w komentarzach i jeszcze raz polecam autorespondery – w końcu nikt z nas nie chce być zasypywany ciągłymi powiadomieniami o promocjach.</p>
<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/jesli-nie-newsletter-to-co.html">Newsletter z automatu?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.emailmarketing.pl/jesli-nie-newsletter-to-co.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kto pyta, ten …wysyła lepsze newslettery</title>
		<link>http://www.emailmarketing.pl/kto-pyta-ten-wysyla-lepsze-newslettery.html</link>
		<comments>http://www.emailmarketing.pl/kto-pyta-ten-wysyla-lepsze-newslettery.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 11:53:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Krupa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Email Marketing]]></category>
		<category><![CDATA[ankieta]]></category>
		<category><![CDATA[ecommerce]]></category>
		<category><![CDATA[email]]></category>
		<category><![CDATA[emailmarketing]]></category>
		<category><![CDATA[emarketing]]></category>
		<category><![CDATA[newsletter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.emailmarketing.pl/?p=480</guid>
		<description><![CDATA[Zastanawiałeś się kiedyś, co o Twoim newsletterze sądzą subskrybenci. Jak myślisz -  są nim zachwyceni, czy raczej znudzeni? Można oczywiście wyjść z założenia, że skoro średnia otwarć i kliknięć utrzymuje się na zadowalającym poziomie, to Twoje wiadomości są lubiane i czytane z zapartym tchem. A co jeśli nagle, liczby otwarć i kliknięć zaczną maleć, a [...]<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/kto-pyta-ten-wysyla-lepsze-newslettery.html">Kto pyta, ten …wysyła lepsze newslettery</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.emailmarketing.pl/kto-pyta-ten-%E2%80%A6wysyla-lepsze-newslettery.html"></a><a href="http://www.emailmarketing.pl/kto-pyta-ten-%E2%80%A6wysyla-lepsze-newslettery.html"><img class="alignleft size-full wp-image-493" title="obrazek_13" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/obrazek_131.jpg" alt="" width="284" height="167" /></a>Zastanawiałeś się kiedyś, co o Twoim newsletterze sądzą subskrybenci. Jak myślisz -  są nim zachwyceni, czy raczej znudzeni? Można oczywiście wyjść z założenia, że skoro średnia otwarć i kliknięć utrzymuje się na zadowalającym poziomie, to Twoje wiadomości są lubiane i czytane z zapartym tchem. A co jeśli nagle, liczby otwarć i kliknięć zaczną maleć, a wskaźnik dotyczący osób wypisanych z kampanii zacznie rosnąć?<span id="more-480"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Wówczas lekkie poddenerwowanie i natłok pesymistycznych myśli spowodują, że przyspieszony rytm serca wybije pytania: Dlaczego? Co zrobiłem źle? Przecież do tej pory otwierali, czytali i klikali!? Z tego wszystkiego zapytamy nawet: Leo, why? Ale nie usłyszymy „for money”, tylko ciche przymknięcie zamykanych drzwi za kolejną osobą, która właśnie opuściła Twoją listę mailingową.</p>
<p style="text-align: justify;">Dlatego bardzo pomocne może być<strong> badanie</strong> i analizowanie na bieżąco <strong>opinii subskrybentów</strong> na temat Twoich wiadomości.</p>
<p style="text-align: justify;">W jaki sposób można to zrobić?<br />
Są co najmniej dwa proste i szybkie sposoby na sprawdzenie, co sądzą o naszych newsletterach subskrybenci.</p>
<p style="text-align: justify;">Jednym z nich jest oczywiście poczciwa <strong>ankieta</strong>. Napisanie kilku prostych pytań nie zajmuje dużo czasu, a pozwoli nam dowiedzieć się jak subskrybenci postrzegają nasze wiadomości. Ponadto, dzięki otwartym pytaniom (nie radzę jednak używać ich zbyt wiele w jednej ankiecie) poznamy również sugestie i opinie subskrybentów, których nawet nie braliśmy pod uwagę w pytaniach zamkniętych.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Jak stworzyć ankietę?</strong> W internecie jest sporo aplikacji do tworzenia ankiet internetowych, dzięki którym spisane wcześniej pytania zostaną schowane pod postacią niewielkiego linka. Funkcję tworzenia ankiet mają w swojej ofercie również niektóre <a href="http://www.getresponse.com/features/online-surveys.html ">platformy email marketingowe.</a> Link z ankietą możemy umieścić bezpośrednio w wysyłanych wiadomości. W zależności od projektu newslettera, link można umieścić na początku, na końcu lub w innym widocznym miejscu wiadomości.</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawym rozwiązaniem jest również poświęcenie jednej wiadomości tylko ankiecie. Można wówczas szerzej napisać o tym, dlaczego przeprowadzamy ankietę.</p>
<p style="text-align: justify;">Innym sposobem na sprawdzenie opinii subskrybentów jest umieszczenie na końcu każdej wysyłki <strong>pytania sprawdzającego satysfakcję odbiorców z otrzymanej wiadomości.</strong> Co prawda takie pytania, w porównaniu do ankiet, zawężają nam zakres odpowiedzi jakie możemy uzyskać. Z drugiej strony jednak, odbiorcy mogą chętniej odpowiadać na pytania, ponieważ nie jest to zbytnio absorbujące i wymaga zaledwie jednego kliknięcia. Ponadto, pytanie można umieszczać systematycznie w każdej wiadomości, co pozwoli Ci na bieżąco monitorować poziom satysfakcji subskrybentów.</p>
<p style="text-align: justify;">To jakie zadasz pytanie zależy wyłącznie od Ciebie. Ważne jest, aby odpowiedź, którą uzyskasz była <strong>klarowna i nie wprowadzała Cię w błąd</strong>.<br />
Może to być bardzo proste pytanie, na które odpowiedź będzie wyłącznie zero-jedynkowa – <strong>tak lub nie</strong>, tak jak w przykładzie poniżej:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/obrazek_12.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-482" title="obrazek_12" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/obrazek_12.jpg" alt="" width="597" height="121" /></a><br />
Zapewne taka odpowiedź może  nie do końca zadowalać Twoją ciekawość, ale jest to zawsze dobry początek, który może dać do myślenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Innym przykładem może być <strong>skala punktowa</strong>, za pomocą której odbiorca będzie mógł ocenić przeczytaną właśnie wiadomość. Dowiesz się w ten sposób, czy Twoja wiadomość jest bardzo dobra, czy tylko mierna lub dostateczna.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/obrazek_11.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-483" title="obrazek_11" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/obrazek_11.jpg" alt="" width="597" height="121" /></a></p>
<p>Możemy pójść o krok dalej i podać odpowiedzi, które mogą się <strong>wydawać zabawne dla subskrybentów</strong> (co może ich bardziej skłonić do odpowiedzi), ale dla Ciebie odpowiedzi będą tak samo ważne jak w przypadku innych pytań.</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/obrazek_101.jpg"><img class="aligncenter size-full wp-image-484" title="obrazek_10" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/obrazek_101.jpg" alt="" width="597" height="121" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Element graficzny zależy wyłącznie od Ciebie. Tak samo zresztą jak samo pytanie oraz sposób w jaki zostanie ono zadane.</p>
<p style="text-align: justify;">Zarówno ankieta, jak i pojedyncze pytania, umożliwiają nam zbadanie poziomu satysfakcji odbiorcy odnośnie wielu rzeczy związanych z newsletterami, m.in. ich<strong> treści, grafiki oraz częstotliwości i daty wysyłki, itp.</strong></p>
<p style="text-align: justify;">Badanie zawierające tylko jedno pytanie (jak na obrazkach powyżej) można w łatwy sposób przeprowadzić za pomocą platformy email marketingowej. Wystarczy włączyć funkcję śledzenie linków oraz stworzyć osobną podstronę, na którą będzie przekierowywany odbiorca po kliknięciu w wybraną przez siebie odpowiedź. Podstrona może zawierać podziękowania za poświęcony czas i wyrażenie swojej opinii. Dzięki temu w statystykach wiadomości będzie można zmierzyć wyniki przeprowadzonego badania.</p>
<p style="text-align: justify;">Systematyczne pytanie subskrybentów o ich opinię na temat Twoich wiadomości, pozwoli Ci nie tylko <strong>sprawdzić stopień zaangażowania odbiorców</strong> w wysyłane przez Ciebie komunikaty i wiadomości. Pokażesz również, że ich o<strong>pinie i sugestie są dla Ciebie ważne </strong>i modyfikując według nich newslettery udowodnisz, że się z nimi liczysz, co może tylko zwiększyć zaangażowanie Twoich odbiorców w przyszłości.</p>
<p style="text-align: justify;">A może już badałeś opinię Twoich subskrybentów i masz na ten temat podobne lub inne zdanie? Jeżeli tak, to podziel się z nami swoimi spostrzeżeniami i wnioskami na ten temat.</p>
<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/kto-pyta-ten-wysyla-lepsze-newslettery.html">Kto pyta, ten …wysyła lepsze newslettery</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.emailmarketing.pl/kto-pyta-ten-wysyla-lepsze-newslettery.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Google Buzz: Dużo hałasu o…?</title>
		<link>http://www.emailmarketing.pl/google-buzz-duzo-halasu-o-%e2%80%a6.html</link>
		<comments>http://www.emailmarketing.pl/google-buzz-duzo-halasu-o-%e2%80%a6.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Mar 2010 10:02:37 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Ossowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Social Media]]></category>
		<category><![CDATA[buzz]]></category>
		<category><![CDATA[google]]></category>
		<category><![CDATA[mikroblog]]></category>
		<category><![CDATA[twitter]]></category>
		<category><![CDATA[web 2.0]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.emailmarketing.pl/?p=455</guid>
		<description><![CDATA[9 lutego miała miejsce oficjalna premiera Buzza, czyli najnowszego dziecka Google, które ma za zadanie zagarnąć dla siebie część rynku mediów społecznościowych okupowanego obecnie głównie przez Facebooka, MySpace i Twittera (zobacz statystyki). Tym razem zamiast silić się na zewnętrzne serwisy jakim jest starszy brat Buzza, Orkut, którego popularność ograniczona jest do niektórych krajów Ameryki Południowej [...]<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/google-buzz-duzo-halasu-o-%e2%80%a6.html">Google Buzz: Dużo hałasu o…?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.emailmarketing.pl/google-buzz-duzo-halasu-o-%E2%80%A6.html"><img class="alignleft size-full wp-image-470" title="Buzz" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/1444417344-GoogleBuzzLogo68.png" alt="" width="286" height="68" /></a>9 lutego miała miejsce oficjalna premiera <strong>Buzza</strong>, czyli najnowszego dziecka <strong>Google</strong>, które ma za zadanie zagarnąć dla siebie część rynku mediów społecznościowych okupowanego obecnie głównie przez <strong>Facebooka</strong>, <strong>MySpace</strong> i <strong>Twittera</strong> (<a href="http://thenextweb.com/socialmedia/2010/01/27/twitter-myspace-facebook-chart/" target="_blank">zobacz statystyki</a>). Tym razem zamiast silić się na zewnętrzne serwisy jakim jest starszy brat <strong>Buzza</strong>, <strong>Orkut</strong>, którego popularność <a href="http://www.alexa.com/siteinfo/orkut.com" target="_blank">ograniczona jest</a> do niektórych krajów Ameryki Południowej czy Indii, specjaliści z Mountain View postanowili wykorzystać potencjał <strong>176 milionów UV </strong>na miesiąc jakimi poszczycić się może <strong>Gmail</strong> integrując <strong>Buzza</strong> wewnątrz interface’u tejże właśnie poczty. Pomysł dość kontrowersyjny, a jego wykonanie jeszcze bardziej. Co z tego wyszło? Zobaczcie sami.<span id="more-455"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Nim przejdziemy do samej oceny procesu popularyzowania <strong>Buzza</strong> przez <strong>Google</strong>, kilka słów o samym produkcie. Ta nazwana przez Grzegorza Marczaka „<a href="http://antyweb.pl/google-buzz-oto-zapowiadana-niespodzianka/" target="_blank"><strong>Twitterem na sterydach</strong></a>” usługa społecznościowa pozwoli Wam bowiem w czasie rzeczywistym dzielić się statusami, zdjęciami czy filmami video z osobami na Waszej liście. Co ciekawe, <strong>Buzz</strong> nie narzuca tak jak <strong>Twitter</strong> czy <strong>Blip</strong> określonego limitu znaków, więc informacje które tu umieścicie nie muszą być maksymalnie skondensowane. Oprócz tego mamy tu dobrze znaną wszystkim obytym z <strong>Facebookiem</strong> funkcjonalność „Lubię to”, która pomoże Wam wyróżnić statusy znajomych, oczywiście możliwość komentowania postów a także publikowania ich na naszym <strong>profilu Google</strong>. Warto też wspomnieć,  że w odróżnieniu od konkurencji nowa platforma <strong>Google</strong> pozwola edytować opublikowane już posty, podczas gdy na <strong>Facebooku</strong> i <strong>Twitterze</strong> możecie je co najwyżej usunąć. Takie rozwiązanie ma swoje oczywiste plusy i minusy, pozostawię więc to Waszej subiektywnej ocenie. Tradycyjnie dostępne są już też mobilne aplikacje dla <strong>Androida</strong> i <strong>iPhone</strong>’a, aby można było uaktualniać swój stream o kolejne newsy nawet wtedy, gdy nie mamy możliwości korzystania z komputera. Szczególnie interesująca może być też dla niektórych funkcja <strong>geolokalizacji</strong>, która po wizycie na mobilnej stronie<strong> Google</strong> i przesłaniu statusu dołączy do niego informację o miejscu, w którym się obecnie znajdujemy. Gdybyście jednak chcieli często używać geolokalizacji nie zapomnijcie o istnieniu <a href="http://pleaserobme.com/" target="_blank">tej strony</a>, która podkreśla jak przydatne są tego rodzaju aktualizacje dla włamywaczy.</p>
<p style="text-align: justify;">To czego natomiast bardzo brakuje już po kilkunastu minutach spędzonych z <strong>Buzzem</strong> to „<strong>Trending Topics</strong>” cieszące się tak wielką popularnością na <strong>Twitterze</strong>. Takie zestawienie najgorętszych w danej chwili tematów podkreśla fakt odbywania się całej komunikacji w czasie rzeczywistym i wyróżnia mikroblogi spośród innych źródeł informacji. W praktyce natomiast komunikacja oraz interakcje na <strong>Buzzie</strong> wyglądają właśnie tak:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/Buzz.png"><img class="size-full wp-image-457 aligncenter" title="Buzz" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/Buzz.png" alt="" width="572" height="319" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Całość składa się więc na prostą w obsłudze (na pierwszy rzut oka) i dość funkcjonalną usługę społecznościową, których zresztą na rynku nie brakuje. Mało tego – jeśli kiedykolwiek wcześniej zdarzyło Wam się zarejestrować w serwisie społecznościowym <strong>Orkut.com</strong>, który również prowadzony jest przez <strong>Google</strong>, na pewno zwrócicie uwagę na fakt, że <strong>Buzz</strong> jest tak naprawdę dość wierną kopią swojego starszego brata i nie wnosi wiele nowego jeśli chodzi o kwestie funkcjonalności czy przekazywania informacji. Oto przykładowy profil na <strong>Orkut.com</strong>, tym razem w roli głównej nasz narodowy mistrz kierownicy:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/Orkut.png"><img class="aligncenter size-full wp-image-462" title="Orkut" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/03/Orkut.png" alt="" width="535" height="434" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Jasnym jest więc fakt, że popularność, którą<strong> Buzz</strong> zdobył w niesamowitym tempie, może zostać przypisana w głównej mierze wbudowaniu tej usługi do poczty <strong>Gmail</strong> oraz dość ostremu forsowaniu przez <strong>Google</strong> nowego produktu. Bardzo wiele kontrowersji wzbudził fakt, że <strong>Buzz</strong> w dniu premiery upublicznił listy kontaktów użytkowników<strong> Gmaila</strong>, co z oczywistych przyczyn spotkało się z oburzeniem wielu internautów i w efekcie <a href="http://www.dobreprogramy.pl/Google-Buzz-budzi-zastrzezenia-nie-tylko-uzytkownikow,Aktualnosc,16652.html" target="_blank">sprowadziło</a> na <strong>Google</strong> Federalną Komisję Handlu (FTC), Elektroniczne Centrum Prywatności (EPIC) oraz kanadyjskie Biuro Pełnomocnika ds. Prywatności. Sami chyba przyznacie, że jak na początek działalności to faktycznie niezły „buzz”. Gdyby tego było mało, w momencie uruchomienia usługi automatycznie integruje ona nasz czytnik RSS <strong>Google Reader</strong>, konto na <strong>YouTube</strong> oraz <strong>Picassa</strong>. Dla wyważenia trzeba dodać, że można samemu zadecydować czy nasza lista kontaktów i powiązane serwisy <strong>Google</strong> mają mieć status prywatny czy publiczny, jednak domyślne ustawienia z pewnością wprowadziły niektórych użytkowników w zakłopotanie. Wielu z nas ceni sobie bowiem prywatność i pomimo posiadania kont w serwisach społecznościowych, chcemy mieć prawo wyboru co do tego kto znajdzie się wśród naszych znajomych i z kim chcielibyśmy się wymieniać informacjami. Lista kontaktów znajdująca się w koncie pocztowym zawiera także adresy wielu osób, z którymi prowadzi się częstą, aczkolwiek formalną czy pracowniczą komunikację i nie chcemy dzielić się z nimi zdjęciami naszych kotów i ulubionymi teledyskami na <strong>YouTube</strong>. <strong>Google</strong> zdecydowało się więc na bardzo ryzykowny krok, wstępując na grząski grunt ingerencji w konta pocztowe użytkowników <strong>Gmail.com</strong>. Jeśli dodać do tego fakt, że za każdym razem gdy opublikujemy jakiś status bądź gdy ktoś z naszych znajomych go skomentuje to otrzymamy automatyczne powiadomienie w postaci maila, to można dojść do wniosku, że ta usługa naprawdę może źle wpłynąć na opinię internautów nt. <strong>Gmaila</strong>. Wszystko to składa się na dość skomplikowany model użytkowania <strong>Buzza</strong>, z podziałem na prywatne / publiczne statusy, listy, etc. co w efekcie sprawia, że czasem sami możemy poczuć się zagubieni i stracić pewność jakie informacje są dostępne dla wszystkich, a które tylko dla wybranych. Rozwiązanie takie znajduje się w opozycji do prostoty oferowanej przez <strong>Twittera</strong>, która mi osobiście odpowiada o wiele bardziej.</p>
<p style="text-align: justify;">Jaka będzie więc przyszłość <strong>Buzza</strong>? Czy uda mu się wypracować ugruntowaną pozycję wśród mediów społecznościowych, czy raczej przepadnie z kretesem i będzie szczycił się najwyższą liczbą nieaktywnych użytkowników wśród mikroblogów? Jak wielki procent osób, które początkowo uruchomiły <strong>Buzza</strong> zdecydują się go wyłączyć w ustawieniach konta i zapomną na zawsze o jego istnieniu? Czy nie doprowadzi on do kanibalizmu produktowego w obliczu beta testów <strong>Google Wave</strong> a jeśli tak, to która z platform wyjdzie z tego pojedynku na tarczy? No i wreszcie najważniejsze, czy <strong>Buzz</strong> ma jakiekolwiek nadzieje na poważne zainteresowanie ze strony polskich internautów, czy raczej tak jak <strong>Twitter</strong> będzie niszowym produktem dla geeków a nie dla przeciętnego użytkownika „społecznościówek”? Z pewnością najbliższe miesiące przyniosą odpowiedzi na wiele z tych pytań, a ja w międzyczasie zapraszam do dyskusji w komentarzach. Dodam tylko, że <a href="http://di.com.pl/news/30326,0,Google_Buzz_moze_wyjsc_z_Gmaila.html" target="_blank">informacja</a> o rzekomym udostępnieniu tej usługi osobom nie posiadającym konta pocztowego na <strong>Gmail.com</strong> może bardzo ciekawie wpłynąć na los <strong>Buzza</strong>. Ja póki co zintegrowałem go ze swoim kontem na <strong>Twitterze</strong> i raczej biernie przypatruję się rozwojowi tego produktu.</p>
<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/google-buzz-duzo-halasu-o-%e2%80%a6.html">Google Buzz: Dużo hałasu o…?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.emailmarketing.pl/google-buzz-duzo-halasu-o-%e2%80%a6.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Video Post &#8211; Email z podziękowaniem za subskrypcję</title>
		<link>http://www.emailmarketing.pl/video-post-email-z-podziekowaniem-z-subskrypcje.html</link>
		<comments>http://www.emailmarketing.pl/video-post-email-z-podziekowaniem-z-subskrypcje.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 13:35:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Krupa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Video Post]]></category>
		<category><![CDATA[ecommerce]]></category>
		<category><![CDATA[email]]></category>
		<category><![CDATA[emailmarketing]]></category>
		<category><![CDATA[marketing]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.emailmarketing.pl/?p=432</guid>
		<description><![CDATA[

Tym razem omówiliśmy pokrótce, aczkolwiek treściwie, niemal idealny przykład maila, który został wysłany świeżo zapisanym odbiorcom w formie podziękowania za subskrypcję. Przygotowanie takiej wiadomości nie wymaga dużo czasu, a może być bardzo miłą niespodzianką dla nowych subskrybentów Waszych wiadomości.
Zresztą zobaczcie sami!



Omawianą wiadomość zaczerpnęliśmy z artykułu, który można znaleźć tutaj.

 
Video Post &#8211; Email z podziękowaniem [...]<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/video-post-email-z-podziekowaniem-z-subskrypcje.html">Video Post &#8211; Email z podziękowaniem za subskrypcję</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.emailmarketing.pl/video-post-email-z-podziekowaniem-z-subskrypcje.html"><img class="alignleft size-full wp-image-436" title="2106" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/2106.jpg" alt="" width="200" height="200" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Tym razem omówiliśmy pokrótce, aczkolwiek treściwie, niemal idealny przykład maila, który został wysłany świeżo zapisanym odbiorcom w formie podziękowania za subskrypcję. Przygotowanie takiej wiadomości nie wymaga dużo czasu, a może być bardzo miłą niespodzianką dla nowych subskrybentów Waszych wiadomości.</p>
<p style="text-align: justify;">Zresztą zobaczcie sami!<span id="more-432"></span></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="350" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/kk7aZmxxgBQ" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="350" src="http://www.youtube.com/v/kk7aZmxxgBQ"></embed></object></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Omawianą wiadomość zaczerpnęliśmy z artykułu, który można znaleźć <a href="http://theemailwars.com/2009/11/30/giving-thanks/">tutaj</a>.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span> </span></p>
<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/video-post-email-z-podziekowaniem-z-subskrypcje.html">Video Post &#8211; Email z podziękowaniem za subskrypcję</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.emailmarketing.pl/video-post-email-z-podziekowaniem-z-subskrypcje.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Formularzu zapisu gdzie jesteś!?</title>
		<link>http://www.emailmarketing.pl/formularzu-zapisu-gdzie-jestes.html</link>
		<comments>http://www.emailmarketing.pl/formularzu-zapisu-gdzie-jestes.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Feb 2010 10:36:28 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Krupa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Email Marketing]]></category>
		<category><![CDATA[ecommerce]]></category>
		<category><![CDATA[email]]></category>
		<category><![CDATA[emailmarketing]]></category>
		<category><![CDATA[marketing]]></category>
		<category><![CDATA[newsletter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.emailmarketing.pl/?p=412</guid>
		<description><![CDATA[Może za oknami tego jeszcze nie widać, ale wierzcie mi wiosna jest już w drodze i w końcu nadejdzie. Najważniejsze jest pozytywne podejście  .  W związku z tym, doszedłem do wniosku, że można już oficjalnie rozpocząć poszukiwania wiosennej garderoby. Oczywiście, jak przystało na porządnego przedstawiciela pokolenia „Y”, rozpocząłem swe poszukiwania od internetu.
Zacząłem przeglądać strony [...]<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/formularzu-zapisu-gdzie-jestes.html">Formularzu zapisu gdzie jesteś!?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.emailmarketing.pl/formularzu-zapisu-gdzie-jestes.html"><img class="alignleft size-full wp-image-424" title="obrazek_09" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/obrazek_091.jpg" alt="" width="284" height="167" /></a>Może za oknami tego jeszcze nie widać, ale wierzcie mi wiosna jest już w drodze i w końcu nadejdzie. Najważniejsze jest pozytywne podejście <img src='http://www.emailmarketing.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> .  W związku z tym, doszedłem do wniosku, że można już oficjalnie rozpocząć poszukiwania wiosennej garderoby. Oczywiście, jak przystało na porządnego przedstawiciela pokolenia „Y”, rozpocząłem swe poszukiwania od internetu.</p>
<p style="text-align: justify;">Zacząłem przeglądać strony internetowe moich ulubionych firm odzieżowych, żeby przejrzeć najnowsze kolekcje. Jako, że nic nie przykuło mojej uwagi, postanowiłem dać im jeszcze jedną szansę i zasubskrybować ich newsletter, a nóż dorzucą coś nowego, to pewnie otrzymam stosowną informację drogą mailową. No i się zaczęło!<span id="more-412"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Wróciłem na stronę główną, aby poszukać łatwej do znalezienia grafiki z pustym polem i widniejącym obok napisem typu „Zapisz się do newslettera”. Prześledziłem bardzo uważnie stronę główną i nic. Spokojnie, na pewno gdzieś tu jest! – pomyślałem. Wziąłem głęboki oddech i przeszukałem stronę jeszcze raz!</p>
<p style="text-align: justify;">No dobra, formularza zapisu na pewno nie znajdę na stronie głównej. Widocznie nikt im nie powiedział, że to najlepsze miejsce, aby regularnie pozyskiwać nowych subskrybentów, którym nie będzie się chciało poszukiwać formularza zapisu po wszystkich podstronach. Postanowiłem nie poddawać się tak łatwo.</p>
<p style="text-align: justify;">Przeszukałem jeszcze dół strony, gdzie drobną czcionką w równym rzędzie widniały napisy: o nas, polityka prywatności, nasi partnerzy, mapa serwisu i kontakt. O słowie „newsletter” wszelki ślad zaginął. Przeszukałem mapę serwisu i nic. Spróbowałem z podstroną „kontakt”, ale tam widniał jedynie formularz nieśmiało zapraszający do kontaktu. Obiecałem sobie, że się nie poddam i  choć nie wiem co, to zapiszę się do tego newslettera!</p>
<p style="text-align: justify;">Zacząłem przeszukiwać wszystkie podstrony po kolei i gdy byłem już przy końcu, uderzyła mnie odkrywcza myśl – może ta firma nie korzysta z email marketingu!? Wow, że też wcześniej na to nie wpadłem! No, ale skoro zwiedziłem już całą stronę, to zajrzę  jeszcze do tych dwóch ostatnich zakładek. Zrezygnowany kliknąłem i oczywiście moim oczom ukazał się formularz zapisu do listy mailingowej. Niesamowite! Mówią, że jeśli bardzo czegoś pragniesz, to wszystko jest możliwe. U mnie najwyraźniej jest na odwrót.</p>
<p style="text-align: justify;">Teraz uwaga! Przedstawiam drogę jaką przebyłem, aby znaleźć formularz: strona główna -&gt; kolekcja -&gt; wiosna 2010 -&gt; męska -&gt; obuwie -&gt; casual -&gt; jeżeli nie zainteresował Cię żaden model, zostaw nam swój adres email, to poinformujemy Cię o nowych kolekcjach – FORMULARZ!</p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli byłyby organizowane konkursy dla firm, które mają najlepiej schowane formularze zapisu do listy mailingowej, to ta firma bezkonkurencyjnie zajęłaby pierwsze miejsce.</p>
<p style="text-align: justify;">W związku z tym, radzę, pouczam i ostrzegam żaden subskrybent in spe – najwidoczniej oprócz mnie -  nie będzie się trudził, aby znaleźć formularz zapisu. Dlatego, należy pamiętać – formularz zapisu musi być zawsze umieszczany w widocznym miejscu. Najlepiej na stronie głównej, tak aby subskrybent nie musiał go poszukiwać. Można, w przypadku firmy odzieżowej, umieścić formularz rejestracyjny na podstronie kolekcja, bo zapewne tam najczęściej zaglądają osoby odwiedzające tą stronę. Ponadto:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Skróconą formę formularza zapisu można również umieszczać na wszystkich podstronach w górnym lub dolnym rogu ekranu, w zależności od projektu strony (przykład poniżej). W ten sposób użytkownik będzie mógł zostawić swój adres email w każdej chwili.</li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture72.jpg"><img class="size-full wp-image-413 aligncenter" title="capture7" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture72.jpg" alt="" width="408" height="209" /></a></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Warto, również udostępnić link z<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Polityka_prywatno%C5%9Bci"> polityką prywatności</a> firmy, z której subskrybent dowie się jak będą wykorzystywane jego dane osobowe.</li>
</ul>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Aby subskrybent wiedział jakie informacje będzie zawierał newsletter, na który właśnie się zapisuje, to można skrócić, dosłownie w kilku hasłach, tematykę mailingów. Tak jak to robią Pizza Hut lub KFC, które informują, że wysyłane przez nich newslettery zawierają informacje o najnowszych promocjach.</li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture92.jpg"><img class="size-full wp-image-414 aligncenter" title="capture9" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture92.jpg" alt="" width="585" height="254" /></a></p>
<p style="text-align: center;">
<p style="text-align: center;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture8.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-415" title="capture8" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture8.jpg" alt="" width="547" height="244" /></a></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Dodatkowo, dobrze jest informować zapisujące się osoby jak często i kiedy będą otrzymywać newsletter. Dzięki temu odbiorcy nie będą się irytować, jeżeli będą otrzymywać go np. raz na tydzień lub co gorsze codziennie -  może to skutkować wypisaniem się z listy lub uznawaniem ich jako SPAM</li>
</ul>
<ul style="text-align: justify;">
<li>Ciekawym rozwiązaniem jest również udostępnienie zapisującym się osobom linku z przykładową wiadomością, aby wiedziały jak wygląda i co dokładnie zawiera</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Dodatkowych informacji, m.in. o tym ile powinno być w formularzu pól do wypełnienia oraz czy warto prosić o powtórzenie adresu email, a także kilka innych informacji można znaleźć również w poście: <a href="http://www.emailmarketing.pl/jeden-ze-sposobow-na-budowanie-listy-mailingowej.html">Jeden ze sposobów na budowanie listy mailingowej</a>.</p>
<p style="text-align: justify;">Zapewne jest to komunał, ale żyjemy szybko, jesteśmy bombardowani tysiącami przekazów i próśb reklamowych dziennie, dlatego nie wymagajmy od osób odwiedzających firmową stronę internetową, że poświęcą kilkanaście minut na znalezienie formularza zapisu. Jeżeli dobrowolnie chcą się zapisać na listę mailingową, to należy im to możliwie jak najbardziej ułatwić i usprawnić. Jestem przekonany, że typowa osoba odwiedzająca taką stronę, jeżeli nie znajdzie formularza na stronie głównej, to zrezygnuje i w ten sposób być może straciliśmy nie tylko subskrybenta, ale również i klienta.</p>
<p style="text-align: justify;">Zapraszam do dzielenia się Waszymi opiniami na ten temat! Jesteśmy zwarci i gotowi na merytoryczne starcia i potyczki, ale  również otwarci i łasi na kilka słów uznania <img src='http://www.emailmarketing.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/formularzu-zapisu-gdzie-jestes.html">Formularzu zapisu gdzie jesteś!?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.emailmarketing.pl/formularzu-zapisu-gdzie-jestes.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wzywaj do działania, czyli o ,,CTA&#8221; słów kilka&#8230;</title>
		<link>http://www.emailmarketing.pl/wzywaj-do-dzialania-czyli-o-cta-slow-kilka.html</link>
		<comments>http://www.emailmarketing.pl/wzywaj-do-dzialania-czyli-o-cta-slow-kilka.html#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Feb 2010 11:38:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Krupa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Email Marketing]]></category>
		<category><![CDATA[calltoaction]]></category>
		<category><![CDATA[CTA]]></category>
		<category><![CDATA[emailmarketing]]></category>
		<category><![CDATA[marketing]]></category>
		<category><![CDATA[newsletter]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.emailmarketing.pl/?p=371</guid>
		<description><![CDATA[ Pod tajemniczym skrótem CTA kryje się jakże niewinny i znany wielu marketerom zwrot „Call to action”, co w naszym rodzimym języku znaczy po prostu – wzywaj do działania. Jest to metoda wskazania potencjalnemu klientowi, co powinien teraz wykonać na stronie internetowej lub w newsletterze. W swoim poście skupię się właśnie na mailingach.
Jasne i proste [...]<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/wzywaj-do-dzialania-czyli-o-cta-slow-kilka.html">Wzywaj do działania, czyli o ,,CTA&#8221; słów kilka&#8230;</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.emailmarketing.pl/wzywaj-do-dzialania-czyli-o-cta-slow-kilka.html"><img class="alignleft size-full wp-image-383" title="obrazek1" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/obrazek1.jpg" alt="" width="284" height="220" /></a> Pod tajemniczym skrótem CTA kryje się jakże niewinny i znany wielu marketerom zwrot <strong>„Call to action”</strong>, co w naszym rodzimym języku znaczy po prostu – <strong>wzywaj do działania.</strong> Jest to metoda wskazania potencjalnemu klientowi, co powinien teraz wykonać na stronie internetowej lub w newsletterze. W swoim poście skupię się właśnie na mailingach.</p>
<p style="text-align: justify;">Jasne i proste „CTA” w mailach <strong>pełni rolę drogowskazu</strong>, który czasami wręcz „krzyczy” do odbiorcy, co może dalej zrobić z przeczytaną wiadomością &#8211; gdzie może kliknąć, aby poznać szczegóły prezentowanej oferty lub znaleźć się na stronie głównej nadawcy wiadomości. <span id="more-371"></span>Newslettery, szczególnie te promocyjne, są wysyłane w określonym celu – zapoznać i przekonać klienta do kupna produktu lub usługi, przeczytania najnowszego posta na blogu, odwiedzenia strony internetowej itp. O ile zadaniem treści i designu newslettera jest przyciągnąć uwagę, to „CTA” ma być tym klarownym znakiem, który <strong>wskazuje</strong> jak przejść bezpośrednio do zakupów lub poznać więcej szczegółów prezentowej oferty.</p>
<p style="text-align: justify;">Zacznijmy od „CTA” w<strong> formie wskazań tekstowych</strong>, które zazwyczaj wyróżniają się od pozostałej treści wiadomości kolorem, wielkością lub podkreśleniem czcionki. Zazwyczaj są to zwroty: „przejdź dalej”, „czytaj więcej”, „Zobacz”. „CTA” tekstowe są raczej stonowane i bardzo często z fragmentu tekstu znajdującego się w wiadomości, przekierowują do całego artykułu, tak jak w przykładach poniżej:</p>
<p style="text-align: justify;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture102.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-396" title="capture10" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture102.jpg" alt="" width="459" height="425" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture112.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-398" title="capture11" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture112.jpg" alt="" width="539" height="363" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Jeżeli wiadomości są wysyłane w formacie HTML, to można bardziej wyróżnić wskazania tekstowe i zrobić je w postaci <strong>graficznego przycisku</strong>, którego, nawet jak bardzo będziemy się starać, to nie da się nie zauważyć. Na moją skrzynkę mailową wpadały nawet wiadomości, w których „CTA” migało jak lampki na choince. Nie ma co ukrywać, że taki sposób wzywania do działania jest dużo bardziej agresywny i nachalny, ale jest również <strong>czytelnym komunikatem dla odbiorcy</strong> – to jest tylko fragment, urywek tego co dla Ciebie mamy, kliknij i zobacz całość prezentowanej oferty. Kilka przykładów z mojej skrzynki poniżej:</p>
<p><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture15.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-380" title="capture15" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture15-300x194.jpg" alt="" width="282" height="182" /></a> <a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture14.jpg"><img class="alignnone size-medium wp-image-381" title="capture14" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture14-300x203.jpg" alt="" width="300" height="203" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: center;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture121.jpg"><img class="size-medium wp-image-387 aligncenter" title="capture12" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture121-300x275.jpg" alt="" width="300" height="275" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">„CTA” w formie graficznego przycisku nie zawsze muszą być duże, aby były skuteczne. Jeżeli projekt graficzny jest przejrzysty, to „CTA” może być mniejsze, ale wyróżniające się dzięki dobrze dobranym przeciwstawnym kolorom tła i treści wiadomości. Tak jak poniżej:</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture16.jpg"><img class="size-medium wp-image-382 aligncenter" title="capture16" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/capture16-300x210.jpg" alt="" width="300" height="210" /></a></p>
<p style="text-align: justify;">Oczywiście „CTA” nie zawsze muszą brzmieć podobnie i odsyłać do strony docelowej oferty. Mogą to być przyciski wzywające <strong>do pobrania aplikacji lub zapisania się na listę mailingową</strong>. Kilka takich przykładów można znaleźć <a href="http://www.leemunroe.com/call-to-action-buttons/">tutaj. </a></p>
<p style="text-align: justify;">Pomysłów na skuteczne „CTA” jest naprawdę dużo, jeżeli jednak brakuje Ci inspiracji lub chcesz poszukać dodatkowych wskazówek to zawsze możesz przeszukać internet, gdzie jest naprawdę sporo informacji na ten temat. Dużo przykładów można znaleźć na stronie popularnej szczególnie wśród grafików  <a href="http://www.smashingmagazine.com/search-results/?q=call+to+action&amp;submit=&amp;client=pub-6779860845561969&amp;forid=1&amp;channel=3942503296&amp;ie=UTF-8&amp;oe=UTF-8&amp;safe=active&amp;flav=0000&amp;sig=ZKMPj-qL6g57hzX6&amp;cof=LH%3A50%3BLW%3A138%3BL%3Ahttp%3A%2F%2Fmedia.smashingmagazine.cohttp://www.smashingmagazine.com/search-results/?q=call+to+action&amp;submit=&amp;client=pub-6779860845561969&amp;forid=1&amp;channel=3942503296&amp;ie=UTF-8&amp;oe=UTF-8&amp;safe=active&amp;flav=0000&amp;sig=ZKMPj-qL6g57hzX6&amp;cof=LH%3A50%3BLW%3A138%3BL%3Ahttp%3A%2F%2Fmedia.smashingmagazine.com%2Fcdn_smash%2Fwp-content%2Fthemes%2FSM-theme%2Fimg%2Flogo.gif%3BS%3Ahttp%3A%2F%2Fwww.smashingmagazine.com%3BFORID%3A11&amp;hl=en&amp;sitesearch=&amp;sitesearch=www.smashingmagazine.com">smashingmagazie.com. </a></p>
<p style="text-align: justify;">Tymczasem, jeszcze kilka <strong>wskazówek ode mnie: </strong></p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Skuteczne „CTA” musi być umieszczone w widocznym miejscu. <strong>Użytkownik nie może „skanować” wiadomości w poszukiwaniu „CTA”</strong>. Ono musi być łatwe w znalezieniu, dlatego czasami warto umieścić wezwanie do działania na początku, na środku i na końcu wiadomości. W ten sposób można być spokojnym, że odbiorca nie będzie się denerwował, bo nie wie gdzie kliknąć.</li>
</ul>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Zwroty wzywające do działania <strong>powinny być krótkie – maks. 3 słowa</strong> i najlepiej o klarownym i powszechnym znaczeniu. Odbiorca nie może się zastanawiać, czy ten przycisk graficzny przekieruje go na pewno tam gdzie chce. To musi być naturalne i niemal podświadome działanie, które nie wywołuje u odbiorcy żadnych wątpliwości.</li>
</ul>
<ul>
<li style="text-align: justify;">Należy pamiętać, że <strong>„CTA” musi być widoczne i wyróżniać się wizualnie na tle treści wiadomości,</strong> aby wyglądało na oddzielny element maila. Dlatego pamiętajmy o kontrastujących kolorach lub bardziej intensywnych odcieniach oraz o wielkości czcionki, która zawsze bardziej rzuca się w oczy.</li>
</ul>
<ul>
<li style="text-align: justify;"><strong>Trzeba mieć pewność, że „CTA” odsyła odbiorcę we właściwe miejsce</strong>. Jeżeli wiadomość została wysłana przez internetowy sklep muzyczny, to „CTA” przy opisie płyty musi przekierowywać odbiorcę bezpośrednio do podstrony z tą właśnie płytą, a nie np. na stronę główną sklepu.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Jakie jest Twoje doświadczenie z przyciskami wzywającymi do działania? Próbowałeś już kilka sposobów i wiesz jaki jest najbardziej skuteczny wśród Twoich odbiorców? Podziel się z nami tym doświadczeniem, a być może będzie on kanwą do napisania kolejnego postu na temat „Call to action”.</p>
<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/wzywaj-do-dzialania-czyli-o-cta-slow-kilka.html">Wzywaj do działania, czyli o ,,CTA&#8221; słów kilka&#8230;</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.emailmarketing.pl/wzywaj-do-dzialania-czyli-o-cta-slow-kilka.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy warto przejść na ,,ty&#8221; z subskrybentem?</title>
		<link>http://www.emailmarketing.pl/czy-warto-przejsc-na-ty-z-subskrybentem.html</link>
		<comments>http://www.emailmarketing.pl/czy-warto-przejsc-na-ty-z-subskrybentem.html#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 09 Feb 2010 12:26:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Ossowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Email Marketing]]></category>
		<category><![CDATA[dobre praktyki]]></category>
		<category><![CDATA[email]]></category>
		<category><![CDATA[emailmarketing]]></category>
		<category><![CDATA[newsletter]]></category>
		<category><![CDATA[personalizacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.emailmarketing.pl/?p=303</guid>
		<description><![CDATA[Z uwagi na fakt, że mój ostatni post dotyczył analizy wskaźników otwarć czyli de facto czynności, które wykonujemy po wysłaniu mailingu, dziś chciałem skupić się na personalizacji wiadomości i związanym z nią ryzykiem, które należy koniecznie zweryfikować przed wysyłką. Jeśli Wam również zdarzyło się otrzymać newsletter z tytułem krzyczącym  „Pani Monika, pospiesz się!” bądź, co [...]<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/czy-warto-przejsc-na-ty-z-subskrybentem.html">Czy warto przejść na ,,ty&#8221; z subskrybentem?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/obrazek_08.jpg"><img class="alignleft size-full wp-image-351" title="Personalizacja" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/obrazek_08.jpg" alt="" width="284" height="167" /></a>Z uwagi na fakt, że mój ostatni <a href="http://www.emailmarketing.pl/czy-mierzenie-ilosci-otwartych-wiadomosci-ma-sens.html" target="_blank">post</a> dotyczył analizy <strong>wskaźników otwarć</strong> czyli de facto czynności, które wykonujemy po wysłaniu mailingu, dziś chciałem skupić się na <strong>personalizacji wiadomości</strong> i związanym z nią ryzykiem, które należy koniecznie zweryfikować przed wysyłką. Jeśli Wam również zdarzyło się otrzymać newsletter z tytułem krzyczącym  „Pani Monika, pospiesz się!” bądź, co gorsza, powitaniem w stylu „Witaj drogi Użytkownik” na widok którego zastanawialiście się jak można dopuścić się tak elementarnych błędów, zapraszam do lektury tego posta. Popełnienie email marketingowego faux pas jest bowiem często <strong>łatwiejsze niż myślicie</strong>.</div>
<div style="text-align: justify;"><span id="more-303"></span></div>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Zacznijmy jednak od tego jak <strong>personalizacja</strong> wygląda od kuchni i skąd marketerzy czerpią <strong>informacje</strong>, które potem pojawiają się w tytule czy treści wiadomości w postaci naszego <strong>imienia</strong>, <strong>miasta</strong> w którym mieszkamy czy <strong>koloru oczu</strong>. Nie jest tajemnicą, że najłatwiejszym i najczęściej stosowanym sposobem na pozyskanie danych jest <strong>formularz zapisu</strong> czy też <strong>formularz rejestracyjny</strong>. Za jego pomocą możemy pytać naszych przyszłych subskrybentów o ich wiek, płeć czy ulubione hobby. Kiedy osiągniemy już satysfakcjonującą nas liczbę informacji, z powodzeniem możemy zabrać się za personalizowanie treści newslettera. Z pomocą przyjdzie Wam na pewno profesjonalne narzędzie do email marketingu – wystarczy, że tytuł wiadomości rozpoczniecie od np. „<strong>[[imię]]</strong>, Nie Możesz Tego Przegapić!” a zostanie on automatycznie uzupełniony o wartość pola „Imię”, którą dany subskrybent podał przy wypełnianiu formularza zapisu. Zapomnijcie więc o żmudnym obowiązku manualnego uzupełniania wszystkich wiadomości o wiek czy miejsce zamieszkania każdego subskrybenta z osobna, ponieważ te wartości zostaną samoczynnie <strong>powiązane z jego adresem mailowym</strong> i znajdą się w treści dostarczonego do niego maila. Brzmi pięknie, prawda? W praktyce jednak personalizacja może obrócić się przeciwko Wam, dlatego należy używać jej w pełni świadomie i odpowiedzialnie.</div>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Podstawową decyzją, która stoi przed każdym marketerem pragnącym zrobić wrażenie na swoich subskrybentach właśnie poprzez personalizację wiadomości jest <strong>forma</strong>, w której należy się do nich zwracać. „Witaj Krzysztof”, „Cześć Krzysztof” a może jednak: „Hej Krzysztof!”? Niedawno sama sieć sklepów <strong>Empik </strong>przekonała się na własnej skórze, że zbytnia bezpośredniość może <a href="http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,7390631,Empik_rezygnuje_ze_zwracania_sie_do_klientow_po_imieniu.html" target="_blank">zniechęcać klientów</a> i należy się tu wykazać szczególną ostrożnością. Sami doskonale wiecie, że w email marketingu tym bardziej za każdą, nawet drobną pomyłkę, płaci się słono &#8211; <strong>utratą subskrybenta</strong>.</div>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Dobrze jest więc zacząć od zweryfikowania <strong>modelu biznesowego</strong> i <strong>wizerunku</strong> Waszej firmy. Kolosalną różnicę będzie oczywiście odgrywał fakt, czy prowadzicie studio tatuażu czy może kancelarię prawniczą, która z uwagi na profil swojej działalności wymusza formalny sposób zwracania się do subskrybentów.</div>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Stąd też poważane linie lotnicze <strong>Emirates</strong> witają mnie w swoim newsletterze „Drogi Panie Macieju Ossowski”:</div>
<div style="text-align: justify;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/emirates.png"></a></div>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-308 aligncenter" title="Emirates" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/emirates.png" alt="" width="561" height="374" /></p>
<div style="text-align: justify;">a sieć fast-foodów <strong>Quiznos</strong>, które swego czasu <a href="http://www.mediapost.com/publications/?art_aid=116022&amp;fa=Articles.showArticle" target="_blank">reklamowane były</a> przez dwóch Amerykanów, którzy zamienili jacuzzi na wannę zawieszoną nad ogniskiem, bez ogródek przechodzi ze mną na „ty” proponując mi soczystą kanapkę, o co oczywiście nie mogę mieć do nich pretensji:</div>
<div style="text-align: justify;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/Quiznossss.png"></a></div>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-327 aligncenter" title="Quiznos" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/Quiznossss.png" alt="" width="495" height="550" /></p>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">
<p>Przeniesienie personalizacji na <strong>polski grunt</strong> może być trudniejszym zadaniem ze względu na konieczność <strong>odmiany wyrazów</strong> przez przypadki (stąd częste błędy w newsletterach tj. „Pan Maciej, To Ostatnia Szansa!”) jednak skrupulatne przygotowanie treści jak i testowanie wiadomości powinny nam pomóc ominąć tym podobne pułapki. Najczęściej to właśnie <strong>odpowiednio sformułowane zdanie</strong> wyklucza ewentualne błędy w treści maila. Proponuję więc stwierdzenia typu „Przygotowaliśmy dla Ciebie ofertę mając na uwadze, że mieszkasz w <strong>[[miasto]]</strong>”, które zostałyby zamienione w mailu na np. „Przygotowaliśmy dla Ciebie ofertę mając na uwadze, że mieszkasz w <strong>Warszawa</strong>” zastąpić zwrotem „Przygotowaliśmy dla Ciebie ofertę mając na uwadze, że Twoje miasto to <strong>[[miasto]]</strong>”, co daje nam: „Przygotowaliśmy dla Ciebie ofertę mając na uwadze, że Twoje miasto to <strong>Warszawa</strong>”. W sytuacji gdy personalizowana wartość wyrażona ma zostać w <strong>mianowniku</strong>, unikacie wielu prawdopodobnych błędów, które wśród subskrybentów wzbudzają niechęć do otrzymywania kolejnych wiadomości oraz poczucie, że są one <strong>automatycznie generowane</strong> przez system, który tak naprawdę nie zwraca uwagi na ich preferencje czy zdanie.</p>
</div>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Pamiętajcie również, aby być <strong>konsekwentnym</strong>. Jeśli rozpoczynacie od „Drogi Panie…”, to koniecznie trzymajcie się tej formy przez całą wiadomość. W przeciwnym wypadku może ona wyglądać jak przykład zamieszczony poniżej, w którym nadawca uznał, że po oficjalnym powitaniu może już z nami przejść na „ty”:</div>
<div style="text-align: justify;"><a href="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/peek2.png"></a></div>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-324 aligncenter" title="P&amp;C" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/peek2.png" alt="" width="572" height="256" /></p>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">
<p>Jasno i świadomie określona grupa docelowych odbiorców Waszych mailingów z całą pewnością spowoduje, że personalizacja przyczyni się <strong>wyższych wskaźników</strong> otwarć czy kliknięć, budując jednocześnie <strong>więź</strong> pomiędzy nadawcą wiadomości a jej odbiorcą. Subskrybent, który widzi w tytule newslettera swoje imię ma również podstawy ku temu, aby obdarzyć jej nadawcę <strong>zaufaniem</strong> i chętniej zapoznaje się z treścią takich wiadomości, co potwierdza również ostatnie badanie przeprowadzone przez <strong><a href="http://blog.getresponse.com/do-personalized-subject-lines-improve-campaign-results-check-out-these-stats-now.html" target="_blank">GetResponse</a></strong>. Blisko <strong>26%</strong> wyższy wskaźnik otwarć i nawet <strong>130%</strong> wyższy wskaźnik kliknięć dla personalizowanych wiadomości to <strong>pokusa</strong>, której marketerom ciężko będzie się oprzeć.</p>
</div>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">Uniwersalne i bezosobowe zwroty w wielu przypadkach nie pozwolą Wam zbudować z klientami tak trwałych więzi, jak może zrobić to personalizowana wiadomość zawierająca <strong>wiarygodne</strong> dla odbiorcy informacje, które zresztą sam podał przy zapisie na naszą listę. Zanim jednak powitacie Waszych subskrybentów kolejnym znajomo brzmiącym „Witaj Jan” upewnijcie się, że właśnie tego sobie życzą i będzie im w smak, że zrezygnowaliście z formalnego „Drogi Panie!”. Koniec końców, personalizacja ma nam pomagać, a nie szkodzić.</div>
<div id="_mcePaste" style="text-align: justify;">W kolejnych postach nastomiast zajmiemy się bardziej <strong>zaawansowanymi metodami personalizacji</strong> mailingów w odniesieniu do <strong>segmentacji</strong> list subskrybentów.</div>
<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/czy-warto-przejsc-na-ty-z-subskrybentem.html">Czy warto przejść na ,,ty&#8221; z subskrybentem?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.emailmarketing.pl/czy-warto-przejsc-na-ty-z-subskrybentem.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy mierzenie ilości otwartych wiadomości ma sens?</title>
		<link>http://www.emailmarketing.pl/czy-mierzenie-ilosci-otwartych-wiadomosci-ma-sens.html</link>
		<comments>http://www.emailmarketing.pl/czy-mierzenie-ilosci-otwartych-wiadomosci-ma-sens.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 01 Feb 2010 23:47:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Ossowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Email Marketing]]></category>
		<category><![CDATA[email]]></category>
		<category><![CDATA[emailmarketing]]></category>
		<category><![CDATA[newsletter]]></category>
		<category><![CDATA[open rate]]></category>
		<category><![CDATA[wskaźnik otwarć]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.emailmarketing.pl/?p=261</guid>
		<description><![CDATA[Email marketing w przeciwieństwie do mediów typu push takich jak telewizja czy radio gdzie anonimowy odbiorca nie ma żadnego wpływu na dobór treści reklamowych, oferuje możliwość mierzenia efektywności danej kampanii poprzez analizę wskaźników otwarć, kliknięć czy nawet konwersji. Oczywiście nie osiągnięcie tego za pomocą klienta pocztowego takiego jak MS Outlook, ale wiele dostępnych na rynku [...]<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/czy-mierzenie-ilosci-otwartych-wiadomosci-ma-sens.html">Czy mierzenie ilości otwartych wiadomości ma sens?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-262" title="Email" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/obrazek_07.jpg" alt="Email" width="284" height="167" /><strong>Email marketing</strong> w przeciwieństwie do mediów typu <strong>push</strong> takich jak telewizja czy radio gdzie anonimowy odbiorca nie ma żadnego wpływu na dobór treści reklamowych, oferuje możliwość <strong>mierzenia efektywności</strong> danej kampanii poprzez analizę wskaźników otwarć, kliknięć czy nawet konwersji. Oczywiście nie osiągnięcie tego za pomocą klienta pocztowego takiego jak <strong>MS Outlook</strong>, ale wiele dostępnych na rynku narzędzi do email marketingu pozwoli Wam już sprawdzić czy ostatni newsletter, który wysłaliście okazał się sukcesem i zmienił subskrybentów w klientów, czy może wymaga pewnych zmian w celu zwiększenia jego skuteczności. Na dobry początek przyjrzyjmy się bliżej <strong>wskaźnikom otwarć</strong>, aby sprawdzić czy zawsze dostarczają nam absolutnie precyzyjnych informacji oraz jakie są alternatywne sposoby ich użycia.<span id="more-261"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong> </strong></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Wskaźnik otwarć</strong> (ang. <em>open rate</em>) to nic innego jak stosunek ilości otwartych wiadomości do różnicy wiadomości wysłanych i tzw. <strong>zwrotów</strong> (ang. <em>bounces</em>, czyli maili które nie zostały dostarczone ze względu na pełną skrzynkę odbiorczą adresata, błąd w składni adresu mailowego, itd.). Z oczywistych więc względów przy obliczaniu wskaźnika otwarć bierzemy pod uwagę tylko ilość <strong>skutecznie</strong> dostarczonych wiadomości. Ujmowanie w tych wyliczeniach zwrotów, czy jak kto woli odbitych wiadomości, doprowadziłoby do przekłamań i zaniżyło końcową wartość wskaźnika otwarć. Jeśli więc Wasz ostatni newsletter dotarł do <strong>1000</strong> osób, z czego <strong>200</strong> zdecydowało się go przeczytać i otworzyło wiadomość, to wskaźnik otwarć w takim przypadku wyniesie <strong>20%</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Sposób, w który oferowane na rynku programy badają liczbę otwartych wiadomości jest w gruncie rzeczy dość prosty. Do danego emaila w formacie <strong>HTML</strong> dołączany jest <strong>niewidoczny obrazek</strong>, który w przypadku otwarcia wiadomości jest renderowany przez Waszego klienta pocztowego. W trakcie tej próby Wasz program pocztowy musi zażądać kopii takiego obrazka od serwera, na którym się on znajduje. Liczba jego <strong>pobrań</strong> jest zatem równa liczbie <strong>otwartych wiadomości</strong>. Dlatego też tak wiele emaili w naszych skrzynkach posiada ikony wskazujące na załączoną zawartość, której nie możemy odnaleźć po otwarciu wiadomości.</p>
<p style="text-align: justify;">Nasuwa się tylko jedno pytanie: czy aby na pewno metoda sprawdzania ilu subskrybentów otworzyło wiadomość jest niezawodna i zawsze podaje nam absolutnie <strong>precyzyjną</strong> wartość? Niestety, każdy marketer, który ślepo zaufa wskaźnikom otwarć będzie musiał bardzo szybko zweryfikować plan swojej kampanii i jeszcze raz dokładnie przeanalizować dane statystyczne, ponieważ czeka na niego kilka <strong>pułapek</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Sprawdźmy więc o czym musimy pamiętać aby nie dać się <strong>oszukać</strong> wskaźnikowi otwarć naszych wysyłek:</p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">większość dostawców poczty elektronicznej jak np. <strong>Gmail</strong>, <strong>Yahoo!</strong> czy <strong>Onet</strong> automatycznie blokuje wszystkie obrazki po otwarciu wiadomości. Jeśli więc odbiorca przeczyta dany newsletter bez uprzedniego kliknięcia w link „Pobierz / Wyświetl Obrazy”, wiadomość <strong>nie zostanie</strong> zaklasyfikowana jako otwarta:</li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-269" title="Wyświetlanie Obrazów" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/2010-02-01_23193.png" alt="Wyświetlanie Obrazów" width="605" height="261" /></p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">jeśli wysłaliśmy newsletter w formacie tekstowym, który nie może zawierać obrazków czy fragmentów kodu <strong>HTML</strong>, wskaźnik otwarć z pewnością wskazywał będzie <strong>0%</strong>.</li>
</ul>
<ul>
<li>każda wiadomość, która zostanie wyświetlona jedynie w tzw. <strong>oknie podglądu</strong> może zostać automatycznie uznana jako <strong>otwarta </strong>w przypadku gdy klient pocztowy pobierze dołączone do niej obrazy. Z własnych doświadczeń doskonale wiecie, że bardzo często taka treść nie zostaje nawet wyświetlona w całości, więc ciężko tu mówić o przeczytaniu emaila. Statystyki w tym przypadku mogą okazać się więc bardzo mylące.</li>
</ul>
<ul>
<li style="text-align: justify;">część wysłanych przez nas mailingów może z powodu błędnej klasyfikacji filtrów antyspamowych skończyć w folderach <strong>SPAM</strong>, jednak nadal zostaną one uznane za skutecznie dostarczone. W takich przypadkach o wiele trudniej jest o przeczytanie wiadomości, ponieważ wymaga to dodatkowego wysiłku i wkładu odbiorcy, który musiałby najpierw taki newsletter w ogóle <strong>odnaleźć</strong>. Jak widać na przykładzie folderu <strong>SPAM</strong> w moim koncie pocztowym, do takich przypadków może dochodzić często:</li>
</ul>
<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-287" title="Folder SPAM" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/02/2010-02-02_0039.png" alt="Folder SPAM" width="561" height="219" /></p>
<ul>
<li style="text-align: justify;">nie zapominajcie też, że jeśli ten sam subskrybent otworzy Waszą wiadomość np. <strong>pięciokrotnie</strong> to <strong>za każdym razem</strong> zostanie to odnotowane, więc &#8220;open rate&#8221; na poziomie np. <strong>150%</strong> jest również teoretycznie możliwy i niekoniecznie oznacza, że dosłownie każdy odbiorca przeczytał dany newsletter.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Zanim jednak stwierdzicie, że wskaźniki otwarć są całkowicie <strong>bezużyteczne</strong> i nie warto na nie zwracać uwagi, musicie wziąć pod uwagę jedno. Choć nie jest możliwym, aby z aptekarską precyzją policzyć wszystkich unikalnych subskrybentów, którzy otworzyli Waszą wiadomość, to i tak wskaźnik otwarć jest <strong>znakomitym</strong> narzędziem do mierzenia skuteczności konkretnej kampanii mailingowej. Musicie jedynie pamiętać, aby wartości wskaźników otwarć traktować jako <strong>przybliżone</strong>. Co ważniejsze, wykorzystajcie ten potencjał w celach <strong>porównawczych</strong>. Możecie przecież eksperymentować z przeróżnymi tematami wiadomości aby następnie użyć wskaźnika otwarć w celu zbadania, które z zaimplementowanych przez Was rozwiązań jest <strong>najbardziej skuteczne</strong>. Wprowadzajcie zmiany a wskaźnika otwarć używajcie głównie do obserwowania <strong>trendów</strong>, a nie konkretnych <strong>wartości</strong>. Moja rada – nie dajcie się zwariować i nie przejmujcie się często zaniżoną liczbą otwartych wiadomości. We wskaźnikach otwarć drzemie siła, trzeba ją tylko umieć wykorzystać i mam nadzieję, że ten post właśnie w tym Wam pomoże.</p>
<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/czy-mierzenie-ilosci-otwartych-wiadomosci-ma-sens.html">Czy mierzenie ilości otwartych wiadomości ma sens?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.emailmarketing.pl/czy-mierzenie-ilosci-otwartych-wiadomosci-ma-sens.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Video emaile – ukryty potencjał czy pobożne życzenie?</title>
		<link>http://www.emailmarketing.pl/video-emaile-%e2%80%93-ukryty-potencjal-czy-pobozne-zyczenie.html</link>
		<comments>http://www.emailmarketing.pl/video-emaile-%e2%80%93-ukryty-potencjal-czy-pobozne-zyczenie.html#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 22 Jan 2010 16:37:13 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Maciej Ossowski</dc:creator>
				<category><![CDATA[Email Marketing]]></category>
		<category><![CDATA[email]]></category>
		<category><![CDATA[emailmarketing]]></category>
		<category><![CDATA[newsletter]]></category>
		<category><![CDATA[video]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.emailmarketing.pl/?p=226</guid>
		<description><![CDATA[
Wyścig email marketerów trwa. Codziennie na całym świecie dziesiątki tysięcy specjalistów od prowadzenia kampani mailingowych zachodzą w głowę jak zachęcić subskrybentów do tego, by otwierali newslettery częściej, klikali więcej linków, spędzali więcej czasu na lekturze ich wiadomości i dzielili się zawartością maili przez media społecznościowe. Co za tym idzie, każdy z marketerów chciałby stworzyć unikalną, [...]<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/video-emaile-%e2%80%93-ukryty-potencjal-czy-pobozne-zyczenie.html">Video emaile – ukryty potencjał czy pobożne życzenie?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		A:link { color: #000080; so-language: zxx; text-decoration: underline } --></p>
<p style="text-align: justify;"><img class="alignleft size-full wp-image-249" title="Video" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/01/play-symbol2.png" alt="Video" width="200" height="200" />Wyścig email marketerów trwa. Codziennie na całym świecie dziesiątki tysięcy specjalistów od prowadzenia kampani mailingowych zachodzą w głowę jak zachęcić subskrybentów do tego, by otwierali newslettery częściej, klikali więcej linków, spędzali więcej czasu na lekturze ich wiadomości i dzielili się zawartością maili przez media społecznościowe. Co za tym idzie, każdy z marketerów chciałby stworzyć unikalną, jedyną w swoim rodzaju zawartość wiadomości. Widziałem już maile <a href="http://theemailwars.com/files/2009/10/horizontal.jpg" target="_blank">horyzontalne</a>, <a href="http://newsletters.canada.travel/ca/localsknows_nov2009/mailer-en2.html" target="_blank">wiadomości-gry</a> czy minimalistyczny design z jasno zaakcentowanym <a href="http://email.lacosteinsider.com/PS!IGwniwdvdJ4FBgIAAAAGCgFICgg2NjY2MjY5OQoKMjE4NjA1OTg3NwkAOsvYCgk0OTk5MDgwNzQF?ZIP=34434&amp;ep_mid=66662699&amp;ep_rid=2186059877" target="_blank">call-to-action</a>. Trafiłem też na dziesiątki artykułów pokroju „<strong>10 Najlepszych Tematów Maili</strong>” czy „<strong>100 Słów Które Odstraszają Klientów</strong>”, które podsuwają raz lepsze a raz gorsze pomysły na budowę skutecznej wiadomości. Dziś podzielę się z Wami jednak innym sposobem na zaskoczenie odbiorców Waszych mailingów  &#8211; sprawdźcie, co mogą dla Was zrobić <strong>video emaile</strong>. <span id="more-226"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Żeby nie być gołosłownym, zamiast serii przymiotników proponuję na początek garść faktów i liczb:</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>43%</strong> użytkowników internetu w USA ogląda <a href="http://www.emarketer.com/Article.aspx?R=1007111" target="_blank">od 1 do 10 video</a> w tygodniu;</li>
<li><strong>50%</strong> Amerykanów wybiera <a href="http://www.emarketer.com/Article.aspx?R=1007111" target="_blank">email jako sposób na podzielenie się</a> video z innymi;</li>
<li>video emaile mogą wygenerować o <strong>5.6%</strong> wyższy wskaźnik otwarć i <strong>96.38%</strong> wyższy wskaźnik kliknięć (<a href="http://www.socialemailmarketing.eu/2009/12/video-emails-increase-clickthrough-rates-.html" target="_blank">źródło</a>);</li>
<li style="text-align: justify;">samo użycie animowanych gifów w wiadomości może <a href="http://stylecampaign.com/blog/?p=66" target="_blank">podnieść wskaźnik</a> kliknięć o <strong>26%</strong>.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Takie statystyki muszą robić wrażenie. Co jednak tak naprawdę stoi za tymi liczbami? Mogę się założyć, że sami kiedyś próbowaliście przesłać znajomym film z <strong>YouTube</strong>&#8216;a, jednak w treści wiadomości pojawiał się jedynie prowadzący do niego URL. Niezależnie od tego, czy Wasze konto pocztowe znajduje się u polskiego czy amerykańskiego <strong>ISP</strong>, umieszczanie linków z <strong>YouTube</strong>&#8216;a w wiadomości czy przeklejanie całego HTML-owego kodu „embed” nie wygeneruje filmu czy nawet obrazka z jego pierwszą klatką w mailu. Jakby tego było mało, wszystkie próby zastosowania kodu Javascript czy odwołania do obiektów flashowych (plików swf, którymi to właśnie są filmy umieszczone w serwisie <strong>YouTube</strong>) są automatycznie blokowane przez wszystkich największych <strong>ISPs</strong>. Jak to już zwykle bywa, podziękować za to możemy jedynie spamerom i rozsyłaczom złośliwego oprogramowania. Nie muszę chyba też dodawać, że los filmów hostowanych na stronach WWW dzielą również pliki video znajdujące się na dysku, których oczywiście nie można dodać do treści maila.</p>
<p style="text-align: justify;">Przejdźmy więc do sedna sprawy – co obecnie jest uznawane za <strong>video email</strong> i jakie jego formy są najbardziej <strong>skuteczne</strong>?</p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>animowane gify</strong>. Wiem, że dla niektórych to może brzmieć jak powrót do roku 1998 i przypomnieć całą serię stron, których design opierał się właśnie na animowanych gifach, ale od pewnego czasu to rozwiązanie cieszy się niezłą opinią wśród niektórych email marketerów. Plusem tego rozwiązania jest fakt, że taki obrazek wyświetli się prawidłowo w <a href="http://video-commerce.org/2009/08/are-video-gifs-used-in-email-marketing-campaigns-really-video/" target="_blank">prawie każdym</a> kliencie pocztowym (poza starszymi wersjami <strong>Apple Mail</strong> [3.0] oraz <strong>MS Outlook 2007</strong>) i z pewnością  bardziej przyciąga oko odbiorcy niż statyczny obraz w formacie jpg czy png. Minusy? Domyślne blokowanie obrazków przez większość <strong>ISPs</strong> sprawia, że po otwarciu maila animowany gif nie pojawi się, dopóki nie kliknięcie odpowiedniego linka (np. „Pokaż obrazki”).  Brak dźwięku oraz limit max. 16 klatek na sekundę sprawiają, że nazwanie wiadomości z animowanym gifem <strong>video emailem</strong> jest delikatnie mówiąc wyolbrzymieniem. Zobaczcie zresztą sami:</li>
</ul>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; text-align: justify;">
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-227 aligncenter" title="Animowany gif" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/01/vandammekillssnakett1.gif" alt="Animowany gif" width="240" height="199" /></p>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>CertifiedVideo</strong> – to z kolei video z krwi i kości, ale o bardzo ograniczonym zasięgu. Technologia ta pozwala na streamowanie i oglądanie filmów bezpośrednio w wiadomości, jednak jest kosztowna dla wysyłających a video zobaczą tylko i wyłącznie subskrybenci z kontami pocztowymi w <strong>AOL</strong>. Krótko mówiąc – w polskich realiach jest to rozwiązanie zupełnie niespełniające swojej roli, ponieważ tak jak wspomniałem ten program certyfikacji <strong>nie wykracza</strong> poza ramy jednego <strong>ISP</strong>. Z <strong>CertifiedVideo</strong> korzystają obecnie <strong>Fox News</strong>, <strong>New York Times</strong> czy <strong>Turner Networks</strong>.</li>
</ul>
<ul style="text-align: justify;">
<li><strong>Video hostowane na stronie WWW wraz z dedykowanym playerem</strong> – moim zdaniem jest to najskuteczniejszy sposób, który łączy jakość video (pełna obsługa audio i video) z dostarczalnością. To właśnie takie rozwiązanie pozwoliło podwyższyć wskaźnik kliknięć o <strong>96.38%</strong> w <a href="http://www.socialemailmarketing.eu/2009/12/video-emails-increase-clickthrough-rates-.html" target="_blank">badaniu</a> opisanym na początku posta. Najistotniejszy jest tu fakt <strong>hostowania</strong> video na stronie WWW, co w żaden istotny sposób nie wpływa na rozmiar maila a co za tym idzie nie oddziałuje negatywnie na dostarczalność wiadomości do różnych <strong>ISPs</strong>. Dodatkowo, po kliknięciu w obraz z pierwszą klatką filmu jest on automatycznie uruchamiany w <strong>dedykowanym playerze</strong>. Rozwiązanie takie oferuje obecnie np. <a href="http://www.getresponse.com/" target="_blank">GetResponse</a>, choć niektórzy użytkownicy mogą starać się osiągać je sami np. poprzez video uruchamiane w aplikacji <strong>Quicktime</strong> po kliknięciu w screenshot z pierwszą klatką filmu. Poniżej przykład tego, jak prezentuje się taki <strong>video email</strong>:</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		A:link { color: #000080; so-language: zxx; text-decoration: underline } --></p>
<p style="text-align: center;"><img class="size-full wp-image-231 aligncenter" title="Video Email" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/01/bez tytułu1.PNG" alt="Video Email" width="483" height="538" /></p>
<p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm; font-style: normal; font-weight: normal; text-decoration: none; text-align: justify;">Jak więc sami widzicie, wysłanie skutecznego <strong>video emaila</strong> bez utraty na jakości samego filmu może być bardzo kłopotliwe przy braku odpowiedniego programu lub wiedzy. Niemniej jednak korzyści płynące z takiego rozwiązania naprawdę robią wrażenie a do tego są jak najbardziej <strong>mierzalne</strong>. Trudno jest mi obecnie znaleźć skuteczniejszy sposób na ożywienie treści wiadomości lub dostarczenie marketingowego przekazu alternatywną drogą, która byłaby atrakcyjniejsza. A Wam? Zapraszam do dyskusji w komentarzach!</p>
<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/video-emaile-%e2%80%93-ukryty-potencjal-czy-pobozne-zyczenie.html">Video emaile – ukryty potencjał czy pobożne życzenie?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.emailmarketing.pl/video-emaile-%e2%80%93-ukryty-potencjal-czy-pobozne-zyczenie.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czy Twoje wiadomości są uznawane za SPAM!?</title>
		<link>http://www.emailmarketing.pl/czy-twoje-wiadomosci-sa-uznawane-za-spam.html</link>
		<comments>http://www.emailmarketing.pl/czy-twoje-wiadomosci-sa-uznawane-za-spam.html#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 18 Jan 2010 22:51:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Krupa</dc:creator>
				<category><![CDATA[Email Marketing]]></category>
		<category><![CDATA[email]]></category>
		<category><![CDATA[emailmarketing]]></category>
		<category><![CDATA[marketing]]></category>
		<category><![CDATA[SPAM]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.emailmarketing.pl/?p=211</guid>
		<description><![CDATA[Zanim przejdziemy do sedna, to chwilę o mnie. Otóż,… . Od dziecka lubię znać pochodzenie wyrazów, szczególnie tych powszechnie używanych. Pamiętam jak pierwszy raz prześledziłem historię pochodzenia słowa SPAM, to nie mogłem uwierzyć, że jest ona związana z kultową grupą Monty Python oraz szynką konserwową. Zastanawiałem się jak to możliwe, że etymologia słowa, które rzuca [...]<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/czy-twoje-wiadomosci-sa-uznawane-za-spam.html">Czy Twoje wiadomości są uznawane za SPAM!?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><a href="http://www.emailmarketing.pl/czy-twoje-wiadomosci-sa-uznawane-za-spam.html"><img class="alignleft size-full wp-image-212" title="obrazek_06" src="http://emailmarketing.pl/uploads/2010/01/obrazek_06.jpg" alt="obrazek_06" width="284" height="220" /></a>Zanim przejdziemy do sedna, to chwilę o mnie. Otóż,… . Od dziecka lubię znać pochodzenie wyrazów, szczególnie tych powszechnie używanych. Pamiętam jak pierwszy raz prześledziłem historię pochodzenia słowa SPAM, to nie mogłem uwierzyć, że jest ona związana z kultową grupą Monty Python oraz szynką konserwową. Zastanawiałem się jak to możliwe, że etymologia słowa, które rzuca blady strach na wszystkich email marketerów jest tak absurdalna. Dlatego zanim przysiadłem do pisania tego posta zerknąłem na wszystkowiedzącą Wikipedię, aby przeczytać historię słowa SPAM jeszcze raz – może teraz wyda mi się bardziej prawdopodobna. Zresztą <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Spam">przeczytajcie sami.</a></p>
<p style="text-align: justify;">Tyle tytułem wstępu. Przejdźmy jednak do sedna tego postu… <span id="more-211"></span>Gdybym zapytał się, czy wiesz <strong>co to jest SPAM</strong>, to na pewno uzyskałbym szybką i pewną odpowiedź, że jest to <strong>niechciana</strong> i <strong>niepotrzebna wiadomość</strong>. Dlatego się nie pytam <img src='http://www.emailmarketing.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> ! Zapytam się jednak o coś innego: czy wiesz jakie wiadomości Twoi odbiorcy postrzegają jako SPAM? Ja też nie wiem, bo nie znam ani Twoich odbiorców, ani wiadomości, które wysyłasz, ale mogę się za to domyślać. Udało mi się bowiem, podczas codziennego szperania w internecie, znaleźć <a href="http://marketance.com/what-consumers-consider-as-spam-email/">wyniki badania opublikowanego na marketance.com</a>. Zostało ono przeprowadzone wśród <strong>4 000</strong> amerykańskich użytkowników kont pocztowych, których zapytano m.in. o  to <strong>jakie wiadomości najczęściej uważają  za SPAM. </strong><!--more--></p>
<p style="text-align: justify;">Oto co odpowiedzieli:</p>
<p style="text-align: justify;">Najczęściej uznawane za SPAM są <strong>maile, które w kłamliwy sposób nakłaniają odbiorców do otwarcia</strong>. Mogą to być  wiadomości, których tytuły ogłaszają, że wygrałeś bajeczną sumę pieniędzy w konkursie lub loterii, w których nigdy nie brałeś udziału albo masz nową wiadomość od gorącej koleżanki o nieznanym Ci imieniu. Jednak po kliknięciu w taką wiadomość, czar pryska i okazuje się, że ich zawartość nie jest już tak fascynująca jak tytuły.</p>
<p style="text-align: justify;">Drugie, również mało zaszczytne miejsce – według odpowiedzi ankietowanych przypada wiadomościom, <strong>które mają zbyt nachalne lub zaczepne tytuły.</strong> Zawierają one m.in. takie frazy lub słowa, które są tak często używane, że dla przeciętnego odbiorcy maili stały się już wyznacznikiem SPAM-u, którego nawet się nie otwiera tylko od razu usuwa lub klika „zgłoś SPAM”. Są to bardzo często słowa lub frazy związane seksem lub pornografią, namawiające  do powiększenia intymnych części ciała, stosunków seksualnych lub dostępu do filmów pornograficznych. Ponadto, mogą być również słowa, których używamy na co dzień jak: za darmo, promocja, zniżka, gratis, wyprzedaż, zapraszam, gratulacje.</p>
<p style="text-align: justify;">Miejsca medalowe zamykają maile, które moim zdaniem powinny otwierać tę listę. Są to mianowicie <strong>wiadomości, na otrzymywanie których odbiorca nie wyraził stosownej zgody.</strong> Otrzymywanie po kilka lub kilkanaście maili wciągu miesiąca od firm, czy organizacji, które Cię nie interesują lub nawet nie wiesz czym się zajmują jest chyba najbardziej irytującą mnie rzeczą w codziennym sprawdzaniu maili. Mogę jeszcze przełknąć maile, które w nachalny sposób namawiają mnie do kupna ich produktów, bo sam się o to prosiłem subskrybując ich newsletter i mogę w każdej chwili z tego zrezygnować. Gorzej jest natomiast jeśli nigdy nie wyraziłeś chęci subskrypcji wiadomości, które otrzymujesz. Dlatego, jedną z <strong>dobrych praktyk</strong> email marketingu jest <strong>wysyłanie świeżo zapisanym odbiorcom Twojego newslettera maila potwierdzającego chęć subskrypcji.</strong> Dzięki temu będziesz pewien, że Twoja lista kontaktów zawiera adresy wyłącznie tych osób, które naprawdę interesują Twoje wiadomości. A co za tym idzie, Twój <strong>email marketing będzie  bardziej efektywny</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Na kolejne miejsce ankietowani posłali <strong>maile, których nadawca jest im nieznany oraz wiadomości, które filtry antyspamowe automatycznie przekierowują do folderu spam</strong> – oznacza to, że jeśli Twój newsletter automatycznie zostanie umieszczony w tym folderze, to poniosłeś email marketingową porażkę. Z tym, że przegrałeś tylko bitwę, a nie wojnę i przy kolejnej wysyłce możesz próbować to zmienić weryfikując <strong>trzy podstawowe rzeczy</strong>: <strong>temat wiadomości</strong> – czy nie zawiera słów, które są najczęściej stosowanie w wiadomościach SPAM; <strong>sprawdzenie adresu, z którego wysyłasz wiadomość</strong> – adres nadawcy powinien być łatwo rozpoznawalny, aby odbiorca mógł szybko zorientować się od kogo jest dana wiadomość; oraz <strong>testy</strong> – sprawdzaj swoją wiadomość na kilku kontach u różnych dostawców, zanim ją wyślesz. Dzięki temu będziesz mógł sprawdzić, czy Twoja wiadomość ląduje w folderze SPAM, czy nie i szukać ewentualnej przyczyny. Filtry antyspamowe to duży i ważny temat, którym na pewno zajmę się dokładniej w kolejnych postach.</p>
<p style="text-align: justify;">Uznawane za SPAM są również <strong>maile</strong>, na otrzymywanie których <strong>odbiorca wyraził chęć, ale już go nie interesują</strong>, np. newsletter portalu dla kobiet w ciąży po szczęśliwym „rozwiązaniu” lub wiadomości z ofertami agencji nieruchomości po kupnie mieszkania. Dlatego tak ważna jest higiena listy kontaktów – usuwanie tych adresów, które nie wykazują żadnego zainteresowania naszymi wiadomościami. Przykładowo, jeżeli wysyłasz newslettery co tydzień, a dany odbiorca nie otworzył Twojej wiadomości już od kilku miesięcy, to usuń go lub przenieś do listy mało aktywnych użytkowników, którym możesz wysyłać wiadomości zawierające inne  informacje</p>
<p style="text-align: justify;">Dalej na liście wiadomości uznawanych przez ankietowanych za SPAM znajdują się:<br />
- wiadomości wysłane przez nadawców, którzy nie znajdują się w ich książce adresowej<br />
- newslettery od firm, którym pozwolili wysłać wiadomość do siebie tylko raz i ani razu więcej<br />
- wiadomości od firm, z którymi utrzymają tradycyjne kontakty, ale nie wyrazili chęci otrzymywania od nich wiadomości elektronicznych<br />
- wiadomości od firm, które ich interesują, ale są wysyłane zbyt często<br />
- maile od zaufanych nadawców, którzy chcą im coś sprzedać</p>
<p>Jak widzisz powodów, dla których Amerykanie oznaczają wiadomości jako SPAM jest sporo i dotyczą one przeróżnych kwestii. Jestem pewien, że wiele z nich można bez problemu przenieść na polski grunt.</p>
<p style="text-align: justify;">Podzielcie się swoimi opiniami na ten temat. Jakiego rodzaju wiadomości Wy uznajecie za SPAM i dlaczego?</p>
<p><a href="http://www.emailmarketing.pl/czy-twoje-wiadomosci-sa-uznawane-za-spam.html">Czy Twoje wiadomości są uznawane za SPAM!?</a> is a post from: <a href="http://www.emailmarketing.pl">Email Marketing Blog | E-mail Marketing i Web 2.0</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.emailmarketing.pl/czy-twoje-wiadomosci-sa-uznawane-za-spam.html/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
